Tylko że liga jest pewną miarą formy w całym sezonie, Chelsea sobie na koniec już mogła dać spokój i skupiać się na CL, Tottenham męczył się do końca, a gówno z tego mają. Ustala się cztery pierwsze miejsca dla Ligi Mistrzów, więc zespoły o nie walczą. Tottenham na boisku Ligę Mistrzów sobie wywalczył, a i tak nie zagra. Moim zdaniem nie powinno być przepisów wpychających triumfatora do turnieju. Liga jest jednak lepszym miernikiem możliwości - Tottenham też grał na kilku frontach (liczę LE, której jednak Koguty zbyt poważnie nie traktowały) i był lepszy. I nie jest to sytuacja, gdzie różnice są niewielkie, Chelsea od miejsca w Lidze Mistrzów dzielił jeszcze zespół Pardew'a, więc imo The Blues nie zasłużyli sobie na grę w turnieju. Powinno być tak jak w MŚ i ME, gdzie triumfator musi wywalczyć sobie miejsce.rzeznik pisze:Tottenhamu wcale nie szkoda, znacznie większym osiągnięciem jest szóste miejsce w lidze i zdobycie LM, niż czwarte miejsce.



