Fragment:
Jest połowa maja. Czas nas goni nieustępliwie. Na dobrą sprawę powinniśmy kończyć akcję. Gdybyśmy chcieli grać według tradycyjnych reguł, musielibyśmy mieć zaporęczowaną drogę przynajmniej do 8600
metrów. Dopiero wtedy bezpieczniejsze byłoby dojście do samej grani i późniejszy atak szczytowy. W mesie jest tłok. Każdemu wypowiedzianemu słowu towarzyszy wyczuwalne napięcie. Ja powiedziałem:
— Nie stać nas na to, żeby jeszcze 300 czy nawet 100 metrów poręczować na tak dużej wysokości. Samo wyniesienie liny na 7000 jest dużym problemem. Do tego trzeba jeszcze zaporęczować, zejść, wszystko
to potwornie rozciąga się w czasie. A czasu brakuje. Uważam, że z obozu V trzeba iść ciurkiem na szczyt. Zerwał się lekki szmer głosów, z których można było wywnioskować, że większość przyznaje tym
słowom rację. I teraz Andrzej Czok, czując tę sprzyjającą atmosferę, postanowił iść za ciosem.
— Idziemy na szczyt, oczywiście, bez tlenu...
To nie był dobry moment na taką deklarację. Szmer głosów wyraźnie przybrał na sile, po chwili zlał się w coraz bardziej wyraźny, wręcz stanowczy sprzeciw. Już nie pamiętam kto wyraził to słowami:
— Odpada. Idąc bez tlenu, zmniejszacie szansę. Tu chodzi o powodzenie całej wyprawy. Andrzej ucichł, jakby skulił się w sobie, ja też nie powiedziałem nic, poroszenie sprawy wychodzenia bez tlenu było zdecydowanie przedwczesne. Nie padło jeszcze ani słowo na temat najważniejszy: Kto ma to zrobić? Właściwie osiem, może nawet dziewięć osób ma szansę wejścia na szczyt. Wśród tych dziewięciu osób są same gwiazdy polskiego himalaizmu. Taki Wojtek Wróż i Gienek Chrobak zrobili pierwsze wejście na Południową Kangchendzongę, mają za sobą sukcesy, całą dobrze zapisaną himalajską kartę. Wiadomo na co ich stać. Jest Zyga Heinrich, który na każdej wyprawie haruje jak wół, ostatnio wszedł zresztą na Kangchendzongę Środkową oraz na Lhotse. Można by tak długo wymieniać. A my z Andrzejem jesteśmy w tym gronie młodzieżą. Mamy na swym koncie Lhotse, ale tutaj już nie raz słyszeliśmy:
— Lhotse? Łatwa góra. Każdemu może się raz udać.
Koniecznie muszę przeczytać.
Po prostu nie funkcjonowaliśmy jeszcze w świadomości
Koniecznie muszę przeczytać


