Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem?

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
ODPOWIEDZODP
Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29549
Rejestracja: 24 paź 2009, 22:51
Reputacja: 1668
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem?

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 30 kwie 2013, 16:08

Fajny temat podlapany z jednego z angielskich for. Zalozylbym nowy temat, ale zaraz mnie fieldy zjebie, ze robie bajzel :?

Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem ?

Dobrze by bylo podeprzec filmikiem z YT ;)


Atletico zdobywa dublet w sezonie 95/96. Kiko, Molina, Simeone, Caminero, Pantic i reszta wspanialych zawodnikow. Doskonaly sezon pod wodza Radomira Antica.





----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


La Liga 2002/2003. Demetrio Albertini strzela bramke na 2-2 w derbach z Realem w ostatniej minucie. Na trybunach legendarny Jesus Gil, Aragones na lawce ze szlugiem w mordzie :)





-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Marsz Leverkusen w LM 01/02. Wtedy moim ulubionym pilkarzem byl zdecydowanie Lucio. Szkoda, ze wszystko nie zakonczylo sie happy endem...





---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Eliminacje MS 2002. Bylem pewien, ze nasi jak zwykle dadza ciala, a niespodziewanie wygralismy cala grupe. Wszystko zaczelo sie od wyjazdu na Ukraine...




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Awatar użytkownika
rzeznik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1925
Rejestracja: 15 mar 2012, 18:52
Reputacja: 0

Re: O futbolu na luzie...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: rzeznik » 30 kwie 2013, 16:48

Proszę bardzo.

1. Sezon 2006/07, finał Pucharu Włoch, Roma-Inter 6-2. Pogrom faworyta i zapewnienie sobie trofeum praktycznie już w pierwszym meczu.


2. Sezon 2007/08, 1/8 finału Ligi Mistrzów, Real-Roma 1-2. Real wyeliminowany w wielkim stylu, co tu dużo gadać.

3. Sezon 2010/11, faza grupowa Ligi Mistrzów, Roma-Bayern 3-2. Po słabiutkiej pierwszej połowie Roma przegrywa 0-2, ale na drugą wychodzi zupełnie inna drużyna i powraca do meczu. Zwycięstwo z Bayernem daje prawie pewny awans do fazy pucharowej.

Awatar użytkownika
DDK
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 16591
Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
Reputacja: 5055
Kibicuję: Tylko WISŁA

Re: O futbolu na luzie...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: DDK » 30 kwie 2013, 17:01

Najprzyjemniejsze?

1. Derby stulecia w 2006r. Wisła 3:0 Cracovia. Jeden z najlepszych meczów na jakim byłem, nie miałem 13 lat wtedy skończonych a mecz pamiętam do teraz: kartoniada, race, rzucanie krzeselkami, dywan z szali sąsiadki, przerwany mecz i 3:0 do przerwy.

2. Ostatnie derby 30.04.12 - RÓWNY ROK TEMU. 1:0 dla Wisły, "time to say goodbay" puszczone po meczu z głośników na stadionie, ponieważ ten mecz przesądził o spadku sąsiadki. Także świetna oprawa, do tego chyba najlepszy doping, bez owijania w bawełne.

3. Związane z Wisłą to jeszcze dużo było pamiętnych meczów: zwycięstwo po bramce Clebera z Barceloną, pierwsza feta mistrzowska na rynku, moment gdy dowiedzieliśmy się, że Fulham straciło bramkę i gramy dalej w pucharach. Coś pięknego.

4. A nie związane z Wisłą to: mecz na żywo Barcelona - Athetico 3:0 po 3 bramkach Messiego na Camp Nou, powrót Henry'ego do Arsenalu i pierwsza jego bramka po powrocie, finał LM LFC-Milan i mecz życia Dudka :P

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8206
Kontakt:

Re: O futbolu na luzie...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 30 kwie 2013, 18:26

Ja mam chyba dwa takie momenty, pierwszy to wygranie MŚ w 2006 przez Włochy. Kumple - wśród których praktycznie większość nie lubi Italii - śmiali się ze mnie przed mundialem, że wierzę w zwycięstwo, a przecież była afera korupcyjna, ekipa jedzie w atmosferze skandalu, bla bla bla, a po ostatnim rzucie karnym dostałem sms "Twoi Włosi wygrali, idziesz na wódkę?" :lol: Cudowne uczucie :)

Drugi moment to... porażka 0-1, ale chyba najlepszy mecz na którym byłem osobiście. 23.10.2009, przegrane derby z Ruchem Chorzów na własnym boisku, ale... co wtedy się działo. Myśmy byli przed spotkaniem chyba wiceliderem, a Ruch był 3 (albo odwrotnie), hit kolejki w piątek o 20.00, na trybunach 11 tysięcy osób, z czego gości 3200. Tego się nie da opisać:

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47747
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2077

Re: O futbolu na luzie...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 30 kwie 2013, 18:29

Jacek zakładaj śmiało, nie bój się

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7907
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1675
Lokalizacja: Central Perk

Re: O futbolu na luzie...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: masacra » 30 kwie 2013, 18:35

Dr.Football1 pisze: Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem ?

Sierpień 2003 (kur... juz 10 lat). Pierwszy raz na Anfield, dreszcze na ciele całe 2h, wypieki na twarzy i banan na ryju. Mecz z Leicester gole Owena i Heskeya dały wygraną ale najbardziej z tego meczu pamiętam Marcusa Benta. Swietny piłkarz (wydawało mi sie wtedy) po meczu mało co się nie pobiłem z kumplem bo w alkoholowym rauszu wykrzykiwałem, ze powinnismy oddac im to drewno Heskeya i wziąć w zamian Benta hehe. Stare czasy. Pamiętam tez, ze takiej ilość czarnego bydła jakie przyjechało za Leicester (wiekszośc i tak nie weszła na stadion na szczęscie) to nigdy przedtem ani nigdy potem juz nie widziałem.

Przyjemnie wspominam finał Pucharu Anglii z 2006, bo chociąz nie udało mi sie kupic biletu pod stadionem i zobaczyc na żywo, to kompletnym przypadkiem trafiłem do pubu, w którym siedzieli kibice.... Millwall i takiego wsparcia jakie Liverpool dostał wtedy od nich to podejrzewam, ze w wielu miejscach wypełnionych kibicami LFC nie było hehe. Jedyny minus sytuacji był taki, że przyśpiewki jakie intonowali to te jadące z West Hamem jak burymi suką. Strasznie pozytywni ludzie, kompedium wiedzy nt piłkarskiego Londynu.. Tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że stolica WB to najbardziej popierniczone kibicowsko miasto w Europie. Mecz musiałem sobie potem obejrzeć z powtórek ale i tak było warto.

I może coś świeżego z 2012 wywalczenie przez Śląsk mistrzostwa sławna parada na rynku, po której wiekszośc składu została zawieszona. Beka z budowniczego sukcesu Pietrasiaka i kompletnie powalona impreza u znajomej w mieszkaniu.
Kibic Śląska ze mnie żaden ale po tym roku moge z całą stanowczościa stwierdzic, ze stałem sie ich zagorzałym sympatykiem i stałym bywalcem stadionu.

Filmików nie wrzucam, bo mecze były dla mnie w tych sytuacjach sprawą drugo, a nawet trzeciorzędną.

E:
Dodam jeszcze, gdyby kogos dziwiło co kibice Millwall robili w Cardiff, że ekipa w liczbie grubo ponad 20 chłopa przyjechała z podobnym zamiarem do mojego. Z tym, że ja chciałem dostac od koników bilet gdzieś na sektor kibiców LFC, a oni wejśc na stadion na sektory West Ham i zrobić tam borute. tak przynajmniej deklarowali hehe. Na szczescie nie udało im sie i mogliśmy wspólnie jechac West Ham od najgorszych przy dobrym lagerze W ogóle podziwiam gości którzy jada w ciemno bez biletu pod stadion na arcywazne mecze i jakoś w sumie nie tak duzym kosztem udaje im sie dostac do środka. Ja tak próbowałem 4 razy i za każdym kończyło sie to przepiciem forsy na bilet w jakimś pobliskim pubie.

Przypomniało mi sie przy okazji jak wybrałem sie do Manchesteru na mecz z United bez biletu właśnie i juz po meczu chciałem dostac sie na pociąg, zaczelismy krązyc po Manchesterze bo kumplowi szkoda było kase na taksówke. Tak nas jakis miejscowy dziadek prowadził ze zaszlismy do dzielnicy porozlepianej takimi kolorowymi flagami i proporczykami. Zrozumiałem wtedy skąd się wzieła nazwa Geychester. :lol: .. Strasznie traumatyczne przeżycie, wtedy pierwszy raz wracjąc po meczu w Anglii autentycznie sie o siebie bałem hehe. Skończyło sie na tym, że wzieliśmy pierwszą napotkaną taksówke i wte pędy na pociąg z powrotem do Liverpoolu. Od tego czasu nigdy więcej w manchesterze nie byłem. Cholernie nieprzyjemne miasto.
Ostatnio zmieniony 30 kwie 2013, 19:45 przez masacra, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
emdżej
Walczymy!
Posty: 8961
Rejestracja: 06 mar 2009, 15:35
Reputacja: 0
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem?

Post Wyświetl pojedynczy post autor: emdżej » 30 kwie 2013, 18:58

Mecz w starej III lidze ze Śląskiem Wrocław. Zwycięstwo dawało nam taką przewagę, że zapewniało nam praktycznie awans na zaplecze Ekstraklasy. Na trybunach 12 tysięcy ludzi (z czego około tysiąca z Wrocławia), ogłuszający doping i wygrana 3:0. Choć pół stadionu nie widziało drugiej bramki, bo dym z rac odpalonych po pierwszej jeszcze nie opadł. Po meczu wielka radość. Kierowca autobusu jak zobaczył tłumy na przystanku to stwierdził, że nie ma sensu się zatrzymywać. W związku z tym rozśpiewany tłum kibiców ruszył do centrum idąc całą szerokością jezdni. O dziwo nawet kierowcom to nie przeszkadzało, a pasażerka jednego z samochodów to nawet wychyliła się przez szyberdach i nagrywała wszystko kamerą.

Wszystko pięknie, ale niestety po latach ten niezapomniany mecz okazał się być ustawiony. :?

Awatar użytkownika
czarny samael
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8305
Rejestracja: 30 mar 2008, 16:33
Reputacja: 861
Kibicuję: Manchester United FC
Lokalizacja: Toruń

Re: Wasze najprzyjemniejsze wspomnienia zwiazane z futbolem?

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 30 kwie 2013, 19:08

Trochę by się tego znalazło...
Jednak najszczęśliwszy to zdecydowanie LM dla United. Mecz w największych nerwach. Na niczym mi bardziej jako kibicowi United nie zależało niż zwycięstwu w LM, bo tego z 1999 nie pamiętam za bardzo. Miałem wtedy 10 lat i zdecydowanie nie interesowałem się piłką, co najwyżej byłem za United i Anglią po 1998 roku, MŚ i pojedynczych meczach z LM które widziałem.
Marzyłem o tym zwycięstwie tak mocno, że jesienią 2006 roku, gdy jeszcze wierzyłem w te wszystkie piłkarskie zabobony, obiecałem sobie że wydziaram sobie herb MU na piersi kiedy zdobędą Ligę Mistrzów.
Sam dzień był dziwny, mało co z niego pamiętam, bo byłem w takich nerwach że nie wiedziałem co się dzieje wokół mnie. Na samym meczu próbowałem się wyluzować piwem, ale jak to u mnie bywa, w trakcie ważnych meczów mogę pić alkoholu do oporu i to nie ma żadnego efektu. 120 minut trzęsiawki, nerwów, wyzwisk wszystkich i wszystkiego od tego na czym świat stoi.

Nadeszły karne. Pierwsze od 2005 roku, gdy LFC załamało mnie wygrywając z Milanem. Nie wierzyłem w to co widzę, nie wierzyłem że to tak właśnie ma się rozstrzygnąć.
Podchodzi Ronaldo i... szkoda słów. Morale kompletnie podupadło. Już wiedziałem że będzie tak jak gdy Beckham przegiął z Portugalią. Zero wiary w końcowy tryumf. Nie mogłem na to patrzeć i... wyszedłem. :P
Położyłem się przed domem na trawniku i zdruzgotany patrzyłem w niebo zastanawiając się nad tym jak to przeboleję. Myśli w stylu: "Jak nie teraz, to już nigdy" były w ciągu tych kilku minut ciągnących się jak godziny (do dziś nie mogę uwierzyć, że to były minuty) normą.
I wtedy wychodzi z domu mój kumpel i mówi cichym głosem: "Manchester wygrał".
Z pierwszej chwili to do mnie nie dotarło i ze dwa razy dopytałem czy to prawda. Kiedy widziałem że to nie żaden kawał mojej radości nie było końca. Tak niespodziewanej szczęśliwości nie przeżyłem nigdy wcześniej i nigdy później. Coś fantastycznego. Zapiłem kilka dobrych dni i po kilku tygodniach oczywiście spełniłem obietnicę :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”