Dresiarze! - Strona 4

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
jackieboy
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 402
Rejestracja: 15 mar 2005, 18:56
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wieliczka

Post Wyświetl pojedynczy post autor: jackieboy » 11 cze 2005, 14:35

Łukasz15 pisze:
Sergeboy pisze:lukasz15 myslisz ze jak powiesz ze kogos pobiles to zyskasz szacunek? po 1. chyba nikt ci tu nie uwiezyl a po 2 tylko robisz z siebie debila wiec przestan sie wydurniac dobra?
SPOKO opowiadam co mnie spotkało ... no , ale dobra ... :)


Jeszcze jedno do tego kolesia ... co powiedział ze jak bym spotkał 17 latka to bym uciekał gdzie popadnie tyle ci powiem --- bueheheheheh ebuehehehehe buehehehehe niezły Joke buehhehehehehe
Ty koles wkurzasz chyba nie tylko mnie !!! To ze jestes z Warszawy to myslisz ze Ci wszytsko wolno!!!

Awatar użytkownika
Maateusz_JuveFan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 255
Rejestracja: 06 kwie 2005, 18:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Maateusz_JuveFan » 11 cze 2005, 14:42

No tak niestety jest i nikt tego nie zmieni. Ciekawe czy wprowadzą przepis zakazujący noszenia przy sobie niebezpiecznych przedmiotó? Nie mówie tu o siekierze czy tasaku :lol: ale kose to chyba każdy może nosić nie?
Ostatnio zmieniony 11 cze 2005, 14:52 przez Maateusz_JuveFan, łącznie zmieniany 1 raz.

Sergeboy
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 401
Rejestracja: 31 maja 2004, 16:12
Reputacja: 0
Lokalizacja: Kraków

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergeboy » 11 cze 2005, 14:43

dobra mzoe skonczmy te bezsensowne klotnie juz bo posypia sie WP :roll:

Awatar użytkownika
Tardelli
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 425
Rejestracja: 09 mar 2005, 12:56
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tardelli » 11 cze 2005, 15:05

Michal_United pisze:Z góry sorki za przekleństwa. Nastały takie czasy że albo ty komus wpierdolisz i zyskasz jakis szacunek w szkole czy na osiedlu, albo ty dostaniesz wpierdol raz a potem bedziesz uwazany za chłopca do bicia. To jest chore ale w Polsce to panuje Prawo Dżungli i taka jest prawda
To niestety prawda i tyczy się nie tylko środowisk szkolnych czy osiedlowych. Zauważą w tobie słabość to już się nie odp......ą . Dlatego trzeba mieć się na baczności. Cóż polska to taki j....y kraj.

Awatar użytkownika
DORIAN
Pieniacz
Posty: 1063
Rejestracja: 14 sie 2004, 10:22
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: DORIAN » 11 cze 2005, 15:57

Wracam ostatnio z imprezy,godzina okolo 1.00,stoi 2 dresow,okolo 23-25 lat i do mnie"czy guza szukam?".Mysle ze nie ma sensu wdawac sie w rozmowe z pospolitym buractwem i ide w strone postoju taxi.Taki maly pokaz w ktorym czlowiek czuje sie duzo silniejszy w grupie bo wkoncu zawsze razniej.

Handsome Boy

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Handsome Boy » 11 cze 2005, 19:18

dresami gardze. mieszkam na dzielnicy gdzie czesto wpada policja prewencyjnie zanotowac ich nazwiska. jest ich duzo. klebia sie 50 metrow od mojego jkiejsca zamieszkania. czesc znam z dziecinstwa, czesci mowie czesc. mimo to uwazam ich za najgorsze co spotkalo polske. nic nie robia tylko pija, jaraja, kradna, niszcza i bija. mnie nie tkna, bo sie znamy w koncu.
mieszkam niedaleko pewnego LO. kiedys drsy z osiedla ustawili sie przed wyjsciem i kazdego kto wychodzil ze szkoly kroilui z komy. zenada. bylo ich wtedy z 10, a skroili okolo 30 osob. calkiem niezly lup. scierwa.
nienawidze takich ludzi. osobiscie w calym zyciu zostalem skrojony z 15 zeta i 2 komorek. od momentu jak nosze ze soba gaz to ani razu. 3 razy juz z niego korzystalem. w sumie ani razu nie dostalem po twarzy, a 3 trazy sam wpier... dresom.
jak znajdziesz sie w takiej sytuacji to nie jest ciekawie. z reguly poluja calym stadem. najlepsze wyjscie to uciekac, ale czasami sie nie da. wtedy oceniasz szanse swoje na zwyciestwo, ktore z reguly sa bliskie 0. jak jest was 2, a ich 3 to jeszcze. nie moze przypadac qwiecej niz 1,5 dresa na glowe. jeszcze zalezy jakiego dresa, bo jak sie trafi na szeroka na metr swinie to trudno mowic o szansach. jak mowie najlepiej uciekac. uciekac lepiej jak sie jest samemu, bo jak jest was 2 czy wiecej to ciezko sie zgrac i zawsze ktos zostanie, a to jest niemile. teraz jak nosze ze soba gaz nie obawiam sie juz do 3 dresow. tyrzeba tylko byc zdecydowanym i nie pekac. gazem po oczach i szpula.

Awatar użytkownika
Anka
One I Love
Posty: 1895
Rejestracja: 06 sty 2005, 11:31
Reputacja: 0
Lokalizacja: Bytom

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Anka » 11 cze 2005, 19:55

Dres mi się zawsze z czymś złym kojarzył - nie znam żadnego dresiarza, który nigdy niczego nie ukradł, nie pobił kogoś za 5 złotych czy za badziewną komórkę... Tak jak powiedział zawdi - ścierwa. Oczywiście wiele razy mnie już dresy straszyły, że mnie ,,zabiją, Ty *** glaniaro", ale jakoś się tym już nieprzejmuję - każdemu to mówią. :? Poza tym fakt, iż interesuję się piłką nożną, w ich rozumowaniu, ze mnie podobną do nich... :? Wstyd - porównywanie mnie do dresiarzy, którzy ani się nie uczą, ani nie mają ambicji, ani rozumu...

Awatar użytkownika
kama_reda
Rodowity Bawarczyk
Posty: 1531
Rejestracja: 20 gru 2004, 20:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kama_reda » 11 cze 2005, 22:17

Ja miałem kilka takich przygód, ale nigdy właściwie w pier*** nie dostałem. Moim jedynym atutem jest to, że potrafie szybko biegać i mam dobrą kondycje, bo jeśli chodzi o bitki, to do potęg nie należe.

Najważniejsze jest, jak już ktoś wcześniej powiedział, być pewnym siebie, nie dać po sobie poznać, że jest się przestraszonym.

Dzisiaj miałem ciekawą przygodę. Jade na mecz Arki. Najpierw rowerem do kolegów. Jechałem w czapeczce Arki i w szaliku. Jestem na środku pola, w promieniu 300-500 metrów nikogo nie ma, zadnych ludzi. I z nad przeciwka nadjeżdzą jakiś koleś starszy ode mnie o kilka lat w koszulce Lechii. Miałem konkretnie nasrane w gacie, bo wiadomo, że nie miałbym szans, mógłby ze mną zrobić co chce. Jak tylko go zobaczyłem, to dałem gazu ile tylko siły w nogach, jak sie odwróciłem, to już go naszczęście nie widziałem. Skończyło się tylko na strachu. Takich sytuacji jak ta miałem kilka w życiu, ale zazwyczaj się właśnie tak kończyło.

Awatar użytkownika
Scyzoryk
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 938
Rejestracja: 23 lis 2004, 13:29
Reputacja: 0
Lokalizacja: Kielce miasto w Koronie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Scyzoryk » 11 cze 2005, 22:29

Dresy to cioty . Najczęściej chodzą w kilka osób . Jak chcą cie skroić to najlepiej jest wpier**** temu kto nimi dowidzi wtedy gdy tamten dostanie w papę tamci wymiękają ( niestety nie jest to regułą :):) )
U mnie w klasie jest dres cały rok chodzii w dresie i w za dużch bluzach a nie lubi hip-hopu tylko techno techno . Szczytem jego debilizmu było to że na rozpoczęcie roku przyszedł ... no zgadnijcie w czym ... w dresiku (czerwonym) i w bluzie z kapturem .... ciekawe czy go w dresie też pochowają .

Awatar użytkownika
Tardelli
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 425
Rejestracja: 09 mar 2005, 12:56
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tardelli » 11 cze 2005, 22:40

Scyzoryk pisze: .... ciekawe czy go w dresie też pochowają .
dobre, co do wypowiedzi zawdiego to dobrze to ujołeś. Trzeba kalkulować szanse, żeby nie skończyło się żle. Dla mnie istotną sprawą jest to czy do konfrontacji dochodzi w miejscu, gdzie często bywam. Jeżeli tak to ucieczka nie jest najlepszym wyjściem, bo następnym razem mogą zajść Cie od tyłu (bez skojarzeń) i dostaniesz wpierdol. Na więcej można sobie pozwolić paradoksalnie na obcym terenie, gdzie nikt Cie nie skojarzy, wtedy można użyć gazu albo kosy. Niestety trzeba uważać żeby nie zabić takiego, bo za śmiecia możesz iść do mamra.

Awatar użytkownika
veelden^
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 384
Rejestracja: 13 kwie 2005, 10:00
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: veelden^ » 11 cze 2005, 22:46

Z takim elementem to ja mam doczynienia od bardzo dawna. Wychowalem sie na duzym osiedlu, a tam jest to codziennosc. Tyle, ze swego czasu to nie oni byli moja zmora a skin-headzi. Jak chodzilem do liceum to pare razy mnie dopadli i bez zadnego slowa dostawalem w ryj. Raz mnie dopadli w nocy jak wracalem z baru kopneli mnie w twarz a potem zaczeli skakac po rece az sie zlamala (dlugo to nie trawalo :() i to w 2 miejscach. Ogolnie od lysych to dostalem wiele razy, ale przytomnosc stracilem tylko raz, po koncercie "Akuratow" siedzieli cala banda przed barem i wylapywali jednostki. Az sie plakac chcialo jak wszyscy spieprzali w chwili gdy 7 lysych loilo mnie w srodku miasta. Zenada... Teraz jakos juz skonow nie ma, sa za to dresiarze i to mnostwo, ale jakos powazniejszych przygod nie mam. Raz mnie na Nowej Hucie skroili z kasy i raz dostalem na miescie od 3 dresow bo rzekomo "pyskowalem", no ale nic powaznego mi sie nie stalo.
Ostatnio zmieniony 12 cze 2005, 2:20 przez veelden^, łącznie zmieniany 1 raz.

Kaczormistrz
Administrator
Administrator
Posty: 1653
Rejestracja: 11 cze 2004, 9:59
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kaczormistrz » 11 cze 2005, 22:55

Ja to nie wiem co sie dzieje jeszcze rok temu koledzy (nie wszyscy) w okolicach mojego wieku (16) sami dzien w dzien wyciagali mnie na boisko a przez zime tak sie zmienili ze sam sie dziwie teraz przesiaduja cale dnie pod brame na przeciwko mojego okna gdzie siedze przed kompem zaczely sie papierosy dragi pobicie ktos sie buja przez ulice wepchna go do bramy i oklep za nic albo jakiegos innego ziomka za nic, mnie nie kreci ze w 5 oklepie jakies dzieci po 13 lat (bili najpierw dzieci pozniej przechodzili na staryszych) i teraz wedlug nich jestem inny bo nie wychodze na dwor do nich i mam u nich ksywe 'haker' 'informatyk' bo czesto mnie widza przed kompem w oknie ;) jestem z nimi na czesc ale od dluzszego czasu jest to tylko czesc. cale szczescie ze od kwietnia przeprowadzilem sie na spokojna dzielnice 'emerytow' :D

Awatar użytkownika
Tardelli
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 425
Rejestracja: 09 mar 2005, 12:56
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tardelli » 11 cze 2005, 22:58

veelden^ pisze:Z takim elementem to ja mam doczynienia od bardzo dawna. Wychowalem sie na duzym osiedlu, a tam jest to codziennosc. Tyle, ze swego czasu to nie oni byli moja zmora a skin-headzi. Jak chodzilem do liceum to pare razy mnie dopadli i bez zadnego slowa dostawalem w ryj. Raz mnie dopadli w nocy jak wracalem z baru kopneli mnie w twarz a potem zaczeli skakac po rece az sie zlamala (dlugo to nie trawalo :() i to w 2 miejscach. Ogolnie od lysych to dostalem wiele razy, ale przytomnosc stracilem tylko raz, po koncercie "Akuratow" siedzieli cala banda przed barem i wylapywali jednostki. Az sie plakac chcialo jak wszyscy spieprzali w chwili gdy 7 lysych loili mnie w srodku miasta. Zenada... Teraz jakos juz lysych nie ma, sa za to dresiarze i to mnostwo, ale jakos powazniejszych przygod nie mam. Raz mnie na Nowej Hucie skroili z kasy i raz dostalem na miescie od 3 lysych bo rzekomo "pyskowalem", no ale nic powaznego mi sie nie stalo.
Współczuje Ci. Ja niemógłbym mieszkać na Nowej Hucie. To co tam się wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Zresztą dzieje się tak w całej Polsce, tylko to akurat nagłośniły media. Nie wiem skąd w człowieku bierze się tyle agresji. Sam jestem dość nerwowy i porywczy, ale nigdy nie zatakowałbym kogoś bez powodu. To jest dla mnie chore i brzydze się tym.

Awatar użytkownika
Mefiu
First love...United
Posty: 957
Rejestracja: 22 gru 2004, 17:29
Reputacja: 0
Lokalizacja: Hull/Toruń

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mefiu » 11 cze 2005, 23:03

zawdi pisze:dresami gardze. mieszkam na dzielnicy gdzie czesto wpada policja prewencyjnie zanotowac ich nazwiska. jest ich duzo. klebia sie 50 metrow od mojego jkiejsca zamieszkania. czesc znam z dziecinstwa, czesci mowie czesc. mimo to uwazam ich za najgorsze co spotkalo polske. nic nie robia tylko pija, jaraja, kradna, niszcza i bija. mnie nie tkna, bo sie znamy w koncu.
mieszkam niedaleko pewnego LO. kiedys drsy z osiedla ustawili sie przed wyjsciem i kazdego kto wychodzil ze szkoly kroilui z komy. zenada. bylo ich wtedy z 10, a skroili okolo 30 osob. calkiem niezly lup. scierwa.
nienawidze takich ludzi. osobiscie w calym zyciu zostalem skrojony z 15 zeta i 2 komorek. od momentu jak nosze ze soba gaz to ani razu. 3 razy juz z niego korzystalem. w sumie ani razu nie dostalem po twarzy, a 3 trazy sam wpier... dresom.
jak znajdziesz sie w takiej sytuacji to nie jest ciekawie. z reguly poluja calym stadem. najlepsze wyjscie to uciekac, ale czasami sie nie da. wtedy oceniasz szanse swoje na zwyciestwo, ktore z reguly sa bliskie 0. jak jest was 2, a ich 3 to jeszcze. nie moze przypadac qwiecej niz 1,5 dresa na glowe. jeszcze zalezy jakiego dresa, bo jak sie trafi na szeroka na metr swinie to trudno mowic o szansach. jak mowie najlepiej uciekac. uciekac lepiej jak sie jest samemu, bo jak jest was 2 czy wiecej to ciezko sie zgrac i zawsze ktos zostanie, a to jest niemile. teraz jak nosze ze soba gaz nie obawiam sie juz do 3 dresow. tyrzeba tylko byc zdecydowanym i nie pekac. gazem po oczach i szpula.
Zawdi gdzie Ty mieszkasz? Ja mieszkam na wrzosach i w zasadzie jest loos ale jest Pogotowie Opiekuńcze i ludzie z "poprawczaka" czasem wychodzą na łupy. Wtedy natrafiają na żuli z jednego bądź drugiego osiedla o i zaczyna się nawalanka.
Mnie osobiście nigdy nie skroili z komy czy kasy, ale nie daję do tego powodów. Jestem ostrożny. Raz mi zwinęli rower. Zszedłem do sklepu po schodach a roweru nie zapiąłem. Okazało się, że na przystanku stały dwie (jak się później okazało) prostytutki, które tylko czekały na taką okazję. Wychodzę ze sklepu a tu.......nie ma bike'a. Zonk, patrze a tam jedna posuwa moją własnością. A, że byłem z sis to wziąłem jej rower i za nią. Dopadłem ją jakieś 300 m od miejsca uprowadzenia roweru. Podjeżdżam i mówię( miałem wtedy 9 lat): " Oddawaj mój rower!" A ona mi w pysk z płaskiego i słowo wyp... (sorry). przekazała rower jakiemuś kolesiowi, a ten w długą. To ja popędziłem po ojca do domu (zajęło mi to ok. 5 min) i z nim na kolesia. W tym czasie siostra spotkała znajomego rodziców, ten ją wziął pod wskazane miejsce i zgarnęli kolesia. My podjeżdżamy, a tam jest rower :D Facet mówi: " Już zadzwoniłem po policję" A mój ojciec na to: "Szkoda, bo bym mu nogi z dupy powyrywał i na rower już by nie wsiadł", po czym złapał kolesia za szyję (koleś koło 22 lat), że ten łzy w oczach. Przyjechały gliny spisali go, wzięli do radiowozu, a za rogiem wypuścili. [mała szkodliwość społeczna] Prostytutki wcięło, a koleś pewnie dalej kradnie. A ja mam mojego górala :wink:
P.S. Wiem, że troche nie na temat, ale chciałem się podzielic przeżyciami.

Awatar użytkownika
LAZIO
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 716
Rejestracja: 23 lip 2004, 9:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: CURVA NORD
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: LAZIO » 11 cze 2005, 23:29

Scyzoryk pisze:Dresy to cioty . Najczęściej chodzą w kilka osób . Jak chcą cie skroić to najlepiej jest wpier**** temu kto nimi dowidzi wtedy gdy tamten dostanie w papę tamci wymiękają ( niestety nie jest to regułą :):) )
U mnie w klasie jest dres cały rok chodzii w dresie i w za dużch bluzach a nie lubi hip-hopu tylko techno techno . Szczytem jego debilizmu było to że na rozpoczęcie roku przyszedł ... no zgadnijcie w czym ... w dresiku (czerwonym) i w bluzie z kapturem .... ciekawe czy go w dresie też pochowają .
dresy mysla ze w kupie siła ale tak nie jest :lol:
przytocze tu swój nie szczesliwy przypadek...

wracam z melanzu gdzies po 3 z kumplem którego musialem troche prowadzic bo nie był wstanie troszQ sam smigac...

idziemy jestesmy gdzies 200 metrów od biby i stoi jakis 4 dresów i sie pytaja macie jakies drobne ja mowie ze nie... i idzimey dalej slysze ze zaczynaja za nami biec no se mysle (musz ekutfa zbierac na nowa szcenke) ale dzieki Bogu ekipa z imprezy poszla po napoje procentowe i wracali koło nas :) zobaczyli ze to swoje ziumki i zrobili podjazd do dresiarzy :) i roztawilismy ich po katach :lol:

dresy sa mocne tyko w pzrewadze, kiedy ich jest mniej nawt słowka nie pisą wiec morał z tego taki ze tzreba sie trzymac ze swoimi ziumkami

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”