A ja nie wierzę w sukces z nim na ławce. Drużynie brakuje charakteru, mistrz Anglii ma ciągle mentalność Kopciuszka, boi się wygrywać z gigantami. Moyes prowadząc mistrza Anglii mówi, że musimy aspirować do poziomu Manchesteru City, wczoraj miałem wrażenie, że po golu nawet nie na 3:1 a na 2:1 przestał wierzyć, przynajmniej tak wyglądał jakby już się pogodził, że nic nie ugramy. Drużyna wyszła dobrze nastawiona i przygotowana na mecz, ale jak tylko coś idzie nie tak jak trzeba wciąż widać strach, brak wiary we własne możliwości i chaos w grze. Nasz trener mówi po meczu, że celem będzie powrót do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie i zajęcie miejsca w top4. On już teraz mierzy tylko w top 4 a nie w mistrzostwo Anglii, jak dla mnie niedopuszczalne dla trenera MU.
Może i jest w stanie cokolwiek wypracować z tym zespołem, ale ja nie widzę chemii między trenerem a drużyną i jakoś nie wierzę, że nagle się ona pojawi. MU ma naprawdę niezły skład wymagający kilku przetasowań, ale jak ta drużyna nie dostanie "kopa" to wątpię, że coś dobrego się z tego urodzi.
Bayern jest lepszym zespołem ale najśmieszniejsze jest to, że naprawdę mogliśmy awansować dalej. Ile Bawarczycy zmarnowali setek w dwumeczu takich jakie mieli Rooney i Welbeck? Prowadzili grę i dyktowali warunki, ale strzelili praktycznie wszystko co mogli strzelić w tych dwóch meczach. Wczoraj Rooney miał piłkę na awans, podejrzewam, że przy 1:2 Bayern tak szybko by nie wyrównał jak po pierwszym golu, a potrzebowałby dwóch trafień, w każdym razie do końca byłyby emocje.
No i dalej, to nie Bayern tak podkręcił tempo po strzeleniu bramki tylko po golu Mandzukicia kompletnie poszły się walić założenia taktyczne United. Nie trzeba być Sherlockiem żeby zobaczyć ile więcej miejsca zostawiliśmy Bayernowi, ile więcej mieli przestrzeni żeby się rozpędzić i rozgrywać akcje. Przecież akcje po których Muller i Robben zdobyli bramki nie miały prawa mieć miejsca w pierwszych 60 minutach. Bayern to potwór, jak tylko pozwoliliśmy im rozłożyć skrzydła nie mieli oporów żeby nas rozjechać. Gdybyśmy od pierwszych minut wyszli z takim ustawieniem i nastawieniem jak od 1:1 to Bayern by nas rozstrzelał. Wczoraj poza katastrofalną postawą strzelecką Rooneya (co on zrobił przy tych dwóch akcjach nie mam pojęcia) było właśnie zachowanie zespołu po straconej bramce. Przy 1:1 zamiast starać się wracać do swojej gry i cierpliwie czekać, postanowiliśmy się bardziej odkryć i iść na wymianę ciosów w czym nie mieliśmy żadnych szans (choć była setka Rooneya) z takim rywalem. Gdyby w końcówce Bayern musiał strzelić jeszcze 2 gole to pewnie by to zrobił przy takiej organizacji naszej gry w ostatnich minutach. Drużyna wtedy ewidentnie pękła (głupie straty, błędy w kryciu przy golach, miejsce dla Robbena, faul i kartka Evry).
To jest właśnie problem. Do 1:0 graliśmy świetny mecz pod względem taktycznym i pod względem konsekwencji. Po straconej bramce zespół zgłupiał, przestał trzymać defensywę, zaczął się gubić i zostawiać więcej miejsca. To zresztą nie pierwsza taka sytuacja w tym sezonie, podobnie było w meczach z Chelsea, Liverpoolem i City gdzie po golach rywali posypaliśmy się.
Ebi tyle pisał o tym słabym Bayernie, jak mają odpaść a teraz tylko wrzuca filmiki z kibicami MU po bramkach dla Bayernu i pokazuje jak to Bawarczycy eliminują MU w LM w ostatnich latach jakby to nie było powszechnie wiadome na tym forum.
Potwierdziło się jednak to o czym pisano. Guardiola robi z Bayernu drugą Barcelonę, wczoraj kilka razy aż prosiło się lutować z dystansu, poszukać innych rozwiązań ataku, ale piłkarze Bayernu z uporem maniaka usiłowali wejść do bramki.
Szymon coś pisze o jakiejś taniej i słabej zasłonie z Rooneyem. Przecież było widać, że nie był w 100% przygotowany do meczu, nic nie usprawiedliwia tych pudeł, ale to nie był ten Rooney, którego oglądamy zazwyczaj. Moyes podczas oficjalnej wypowiedzi dzień przed meczem powiedział przecież, że robią co mogą żeby zagrał i są na to spore szanse więc nie mam zielonego pojęcia o co Ci chodzi.



