Jeden mecz już za nami - sprawiedliwie czy nie, ale Brazylia po karnych pokonała Chile. Pierwsza połowa była świetna, pełna sytuacji, choć także brutalna. W drugiej części gra trochę zwolniła, a gospodarze turnieju zagrali naprawdę źle... Zmiany na szpicy - Fred <-> Jo - nic nie dały. Jo w pewnym momencie mógł zostać nawet bohaterem, ale źle przystawił nogę po wejściu pod bramkę.
Dogrywka nie była spokojna, Chile na przykład mogło zwyciężyć w 119. minucie... Sam się dziwię jak strzał Pinilli nie wszedł do bramki, Julio Cesar był bez szans.
Co do Julio - Ave Cesar!
Brazylia wchodzi dalej. Szkoda Chile, bo zagrali świetny turniej i pokazali się z dobrej strony. Wartość rynkowa takiego Sancheza na przykład na pewno znacznie wzrosła.











