Tour De France - Strona 5

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: revan » 12 lip 2005, 20:52

Bogi pisze:.Mayo, Mayo czy z niego będzie jeszcze rywal dla Armstronga ? Jakoś stracił po tym upadku 2 lata temu, a mało brakowało a wtedy sam Lance by doznał kontuzji, lub poprostu został wykluczony za skróty.
Bogi--> tym kolarzem, który dwa lata temu upadł był Joseba Beloki a nie Mayo. Mayo w zeszłym roku przyjechał na Tour po wygraniu Dauphine, gdzie na jednym z etapów (czasówka pod Mount Ventoux) znkautował Armstronga, wygrywając z nim o prawie 2 minuty. Okazało się, że forma przyszła zbyt wcześnie i już na samym TdF Bask jechał beznadziejnie, wycofując się na jednym z górskich etapów. W tym roku jak już wcześniej pisałem przygotowywał się w inny sposób, więc nie wiadomo było czego się po nim spodziewać. Jak pokazał dzisiejszy etap Iban jest w katastrofalnej formie. Zresztą nie tylko on. Występ kolarzy o których mówiono jako o wielkich faworytach należy uznać za wielką klapę. Vino kompletnie zawiódł, o Ullrichu mam już wyrobione zdanie i jest ono takie, że Jan jest po prostu za słaby na wygranie z Armstrongiem. Aż żal na niego patrzeć. Występy Herasa czy Botero pozostawiam bez komentarza. Basso jednak słabszy w tym roku, co nie może dziwić w obliczu jego udziału w Giro. Rewelacyjnie pojechał ten Rasmussen. Obawiam się jednak, że nie wytrzyma jazdy z Armstrongiem do końca wyścigu i może się z nim stać to samo, co z Cadelem Evensem 3 lata temu na Giro (Evans notabene jedzie w peletonie Wielkiej Pętli i dzisiaj spisał się przyzwoicie). Wówczas jako zawodnik debiutujący w Wielkim Tourze jechał znakomicie, przed startem do ostatniego górskiego etapu przodował w generalce. Niestety zgubiła go jego ambicja - próbował cały czas jechać z liderami, na ostatnim podjeździe zamiast jechać swoim tempem wypruwał z siebie żyły, aby tylko utrzymać tempo prowadzących. Niestety jego organizm nie wytrzymał takiego obciążenia i na finałowym podjeździe stracił około 20 minut. Żal było patrzeć jak kibice muszą mu pomagać we wspinaczce, gdyż jechał jak pijany - zygzakami. Co ciekawe zarówno Duńczyk jak i Australijczyk zaczynali od kolarstwa górskiego. Oczywiście nie życzę Rasmussenowi takiego horroru, ale mam nadzieję, że będzie jechał z głową, tym bardziej, że w niedzielę brał udział w ucieczce od samego startu. Zaskoczyli mnie ci dwaj Hiszpanie. Valverde jedzie pierwszy raz Tour i spisuje sie rewelacyjnie, Mancebo też nadzwyczaj dobrze. Armstrong dzisiaj koncertowo rozegrał etap. Nie nadwerężał się zbytnio, chociaż jadący z nim kolarze nie mieli zbytniej ochoty dawać mu zmian. Pojechał bardzo mądrze, ale wydaje mi się, że nie czuł się najlepiej. Widać to było na jego twarzy. Niemniej jednak taka dyspozycja wystarczyła, żeby zmiażdżyć najgroźniejszą opozycję. Mam nadzieję, że rywale Lance'a nie załamią się po dzisiejszym etapie i jeszcze będą walczyć. Jutro etap alpejski, ale meta będzie na długim zjeździe.
Oto mapka:
Obrazek

Pozdrawiam wszystkich fanów kolarstwa

Awatar użytkownika
snake
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1427
Rejestracja: 15 mar 2005, 18:10
Reputacja: 0
Lokalizacja: Barcelona

Post Wyświetl pojedynczy post autor: snake » 13 lip 2005, 21:14

Aleksander Winokurow (T-Mobile) wygrał w alpejskiej miejscowości Briancon 11. etap. Mistrz Kazachstanu zdecydowanie pokonał na finiszu towarzysza ucieczki Kolumbijczyka Santiago Botero. Lance Armstrong dojechał do mety w niewielkiej grupie, ze stratą 1 minuty i 15 sekund do zwycięzcy, ale pozostal liderem.
Niemiec Jens Voigt, który w niedzielę w Miluzie zdobył koszulkę lidera Tour de France i założył ją we wtorek, na starcie etapu z Brignoud do Courchevel, zakończył w środę udział w wyścigu z powodu przekroczenia limitu czasu. :? Do mety w Briancon Voigt i Belg Kevin Hulsmans dotarli jako ostatni, ze stratą blisko godziny do zwycięzcy - Aleksandra Winokurowa z Kazachstanu. Obaj przekroczyli limit czasu o około 40 sekund. To sie nazywa pech.

Jutrzejszy etap tez zapowiada sie ciekawie. Z Briancon do Digne les Bains. Czyli 187km

Obrazek

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: revan » 13 lip 2005, 22:36

Etap oglądałem oczywiście od początku i muszę przyznać, że był nieco nudny. Ale spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Wiadomo było, iż meta jest po 40 km zjeździe. Piękna jazda Vinokourova - ten koleś jest niesamowity. Nie chowa głowy w piasek jak mu nie pójdzie tylko stara się dobrą jazdą na kolejnych etapach zatrzeć negatywne wrażenie. Ma gościu charakter w przeciwieństwie do takiego Ullricha, którego nie było by stać na taką szarżę. Szacunek dla Kazacha. Nie mogę nie wspomnieć o jeździe drużyny Armstronga - fantastyczna sprawa. Faktycznie takiej drużyny Amerykanin jeszcze nie miał. Co jak co, ale w najważniejszych momentach pomocnicy Lance'a nie zawodzą. Mój wzrok przykuły także kapitalne alpejskie krajobrazy. Jak ja zazdroszczę mieszkańcom tych rejonów. Co roku oglądam TdF i zawsze z wielkim zadowoleniem podziwiam potężne alpejskie i pirenejskie przełęcze. Góry to esencja kolarstwa. Nie tylko sportowe emocje, ale i walory estetyczne. Za to kocham ten sport. Jutrzejszy etap przebiegać będzie także po rejonach alpejskich, lecz przełęcze pokonywane przez kolarzy nie będą już tak ekstremalnie trudne jak dzisiaj. Kolejne górskie etapy już w weekend.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 13 lip 2005, 22:45

Hmmm, dziwiło mnie dlaczego Jan U. nie zaatakował na tym etapie.Nawet sami komentatorzy a raczej tylko Jaroński sami by już to zrobili.On swoją karierę "przegra" przez to, że nie ma kolarskich jaj.Niech chociaż spróbuje.Przecież jego strata nie jest już mała i nie ma co czekać na Paryż.Przynajmniej powie, że próbował.Mógł zaatakować, tak z 7 km przed szczytem, tak, aby Lance i spółki nie zdążyli go dopaść.Potem jakiś czas na kole Alexandra i Santiago i potem samotny finisz.No, ale widze, że on woli zachować tą przewagę którą ma :roll: .Etap w sumie nie był ciekawy, bo Winokurow praktycznie ciągle w ucieczce i wielkie brawa dla niego.Z drugiej strony "peleton" nie kwapił sie do ataków.Czekamy teraz na kolejne górskie etapy, tym razem w Pirenejach.Bo ten jutrzejszy, to już ostatni w Alpach.

Awatar użytkownika
kama_reda
Rodowity Bawarczyk
Posty: 1531
Rejestracja: 20 gru 2004, 20:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kama_reda » 14 lip 2005, 13:15

Tom Boonen wycofał się z Tour de France. Tak więc McEwen, O'Grady i Hushovd powalczą o koszulke najlepszego sprintera.

Kończą się Alpy, a za dwa dni zaczynają się Pireneje :D

Awatar użytkownika
Babel
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8170
Rejestracja: 28 lut 2005, 19:05
Reputacja: 242

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Babel » 16 lip 2005, 17:55

no dzis był fajny etap.wreszcie aktywniejsza jazda T-Mobile ale nie wystarczająco dobra na lanca.ciekawi tez postawa grupy discovery czy poprostu dzis byli słabi czy oszczedzaja sie na jutrzejszy królewski etap.zobaczymy.wydaje sie ze Armstrong ma wystarczajaca przewage nad rywalami i wystarczy jutro utrzymac a w trakcie jazdy na czas przypieczetowac 7 triumf.
Pozdro :D :D

Awatar użytkownika
kama_reda
Rodowity Bawarczyk
Posty: 1531
Rejestracja: 20 gru 2004, 20:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kama_reda » 17 lip 2005, 11:11

Dziś etap "królewski". To mówi samo za siebie 8)

Chciałbym, zeby wygrał Basso, albo Rasmuusen, ale obawiam się, że to mało relane :?

Co najgorsze tego najciekawszego etapu nie bede mógł obejrzeć, bo musze iść na... chrzciny na 16 do kościoła, wiec niestety odpada :cry: Obejrze wieczorem na pewno skrót, ale to nie to samo :?

Awatar użytkownika
Tomachos
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1079
Rejestracja: 17 maja 2005, 14:24
Reputacja: 0
Lokalizacja: Gliwicos

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomachos » 17 lip 2005, 18:52

Królewski etapik troszke nudnawy z początku, skończył się bardzo interesującą końcówką!!!!!!!!
wygrał Hincapi po ucieczce najpierw z 14 kolegami a potem po emocjonującej walce z oscarem perreiro. Ucieczka miała najwięcej 19 min
przewagi a na koncowy podjazd wjechała w okrojonym składzie(sześciu) z 7 minutowym zapasem czasu.

W grupeto żądził (jak zawsze) Lance, tylko basso jest dla niego równym rywalem. Janek U. jest jak lokomotywa, tylko się nie potrafi rozpędzić,
męczy się strasznie na tym rowerze :( . Potracili też amerykańce, i Winko (kto się ze mną kłucił że on jest wybitnym góralem??)
Pięknie rasmussen stracił w początku podjazdu 1 min do janka a na mecie tylko 4 s.

Lance już może się cieszyć o ile:
się nie przewróci,
nie zachoruje,
nie straci na czasówce (ale kto go dojedzie??)

Jutro dzień przerwy i lajt

Już nie moge sie doczekać wyścigu za rok!!!!!!!!!!! ( będzie 10x ciekawszy)

Pozdrawiam :) LIVESTRONG

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: revan » 17 lip 2005, 21:40

Tomachos pisze: Potracili też amerykańce, i Winko (kto się ze mną kłucił że on jest wybitnym góralem??)
Czyli sugerujesz po dzisiejszym etapie, że Vinokourov jest słabym góralem?
Nie wiem w takim razie jakim przymiotnikiem określiłbyś jazdę takiego Mayo czy Herasa, którzy w opiniu wielu są znakomitymi wspinaczami ( Heras był nawet uznawany za najlepszego specjalistę w tej dziedzinie ). To że ktoś nie potrafi utrzymać tempa Armstronga nie znaczy, że jest słaby. Vinokourov potrafi jeździć w górach co udowadniał już nie raz ( choćby zajęciem 3 miejsca w Tourze 2 lata temu ). Na pewno w tym roku Kazach nie jest w jakiejś super formie, ale z tego powodu nie należy przekreślać jego górskich umiejętności.
Dzisiejszy etap ciekawy. Wygrana Hincapiego wielką niespodzianką ( wprawdzie wyraźnie poprawił jazdę w górach, ale nie spodziewałem się, iż będzie w stanie wygrać piekielnie trudny etap z metą na podjeździe poza kategorią ). Ullrich po raz kolejny nie nadąża za Armstrongiem i Basso. Cieszy mnie, że Rasmussen stracił tylko 4 sekundy do lidera T-Mobile, bo z przewagą prawie 3 min może spokojnie obronić się przed Niemcem na czasówce. Armstrong już prawie pewien 7 zwycięstwa. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
MLSoccer
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 23 sie 2004, 18:42
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MLSoccer » 18 lip 2005, 0:32

O czym jest ten temat? Tour de France? Tour de France? Tour de France? :? ..... aaaahhhhaaaa Tour de LANCE 8) .No to trzeba bylo tak mowic od razu TOUR de LANCE :D !

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 18 lip 2005, 9:18

To, że Vino jest dobrym góralem może świadczyć etap do Briancon.Fakt, Lance i reszta nie kwapili się do ataków, ale jednak na zjazdach dużo odrobili i końcówka dla Kazacha nie łatwa.Na dodatek widziałeś co on zrobił pod koniec ? Jeszcze wstał i zachował się jak sprinter, wstając z roweru i walcząc z Sio.No cóż, Tour de Lance, ale za rok będzie Basso faworytem :!: Dojdzie Vino (być może już w Discovery), nieśmiały Jaś, Rassmusen.Mi się wydaje, że ten wyścig od niedawna zawsze był ułożony przed nim samym.Chyba każdy kolarz wychodził z założenia, że wygrana jest dla teksańczyka.Teraz, gdy go już nie będzie, każdy będzie widział dla siebie szanse.Lance musi poprostu dojechać, bo raczej wątpie, by dał sobie wydrzeć zwycięstwo.

Awatar użytkownika
Tomachos
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1079
Rejestracja: 17 maja 2005, 14:24
Reputacja: 0
Lokalizacja: Gliwicos

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomachos » 19 lip 2005, 18:57

Dzisiejszy etap, po dniu odpoczynku, wygrał jadący z czerwonym numerem najaktywniejszego oscar sio Pereiro. To ten sam kolarz ktory wiózł na kole Hincapiego na ostatnie wzniesienie (Saint-Lary- Soulan) 2 dni temu.
Wyniki etapu:
1. Oscar Perreiro Sio Hiszpania PHO 4h 38' 40"
2. Xabier Zandio Hiszpania IBA + 0'00"
3. Eddy Mazzoleni Włochy LAM + 0'00"

Ostatni pirenejski etapik mozna zaliczyć do ciekawych. Janek. U atakował!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! co wydaje sie niewyobrażalne.
Lance jednak zachował spokój i panował nad sutuacją ( co moim zdaniem nie jest trudne jeżeli jest sie najsilnieszym zawodnikiem peletonu)
Na 115 km kaszeczkin dostał w twarz od kibica:( - może ten sam którego przejechał w niedziele motocykl??
Odżył Heras, troszke za poźno:(
Trykot "Polki" zapewnił sobie Rasmussen
Teraz troszke nudów i czasówka!!!!
Generalka:
1. Lance Armstrong USA DSC 66h 52' 03"
2. Ivan Basso Włochy CSC + 2'46"
3. Michael Rasmussen Dania RAB + 3'09"
4. Jan Ullrich Niemcy TMO + 5'58"
5. Francisco Mancebo Hiszpania IBA + 6'31"
6. Levi Leipheimer USA GST + 7'35"
7. Cadel Evans Australia DVL + 9'29 ( awansował z 11)

Podczas wyścigu zakończył kariere Absolwent chemii Dario.F

Vinokurov nie jest wybitnym góralem, lecz ma wybitne serce do walki, i ambicje godną podziwu!!!!!!!!!!


Pozdrawiam :) Livestrong

Awatar użytkownika
maciejdas26
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 477
Rejestracja: 29 gru 2004, 23:06
Reputacja: 0
Lokalizacja: Gostyń

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maciejdas26 » 19 lip 2005, 18:59

witam i pozdrawiam kibiców Kolarstwa.Bardzo fajny jest tegoroczny wyscig Tour De France.Wszyscy walczą a tak zwycięzcą będzie Lance Armstrong,Jest naprawde świetny nie wygrał zadnego etapu a prowadzi i jestem pewny ze będzie miał kolejne zwycięstwo w Tour de France.

Awatar użytkownika
Tomachos
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1079
Rejestracja: 17 maja 2005, 14:24
Reputacja: 0
Lokalizacja: Gliwicos

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomachos » 19 lip 2005, 19:06

Apel!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: revan » 20 lip 2005, 0:01

Tomachos--> nie mogę się z Tobą zgodzić. Vinokourov jest bardzo dobrym góralem. Nie wiem czy kiedykolwiek widziałeś go w akcji poza tegorocznym TdF. Kazach wielokrotnie pokazywał się w górach z dobrej strony. Akurat w tym roku jedzie nieco słabiej. A etapik taki sobie. Zastanawiałem się tylko po co Ullrich atakuje na kilka kilometrów przed szczytem, wiedząc, że do mety jeszcze 70 km. Zdecydowanie za późno na takie manewry. Niestety dla Janka to drugi z rzędu roku kiedy nie będzie go na podium, bo nie wierzę, aby Rasmussen dał się zepchnąć z 3 miejsca. Czy te 3 etapy będą nudne to czas pokaże. Nie są to typowe płaskie odcinki, bowiem kolarze będą przejeżdżali przez pofałdowane tereny Masywu Centralnego. Dzisiaj Sean Kelly stwierdził, iż sprinterzy będą mieli trudności z utrzymaniem tempa peletonu, gdyż będą zmęczeni etapami w Pirenejach, na dodatek trasa jest pagórkowata - nie ma odcinka płaskiego, cały czas góra - dół. Wyścig pomału się kończy. Kończy się również kariera Lance'a Armstronga. Z pewnością spowoduje to, iż wyścig będzie ciekawszy, ale z drugiej strony to już nie będzie to samo. Wprawdzie panowanie Armstronga co niektórym odbijało się czkawką, gdyż wyścig wydawał się wyreżyserowany przez ekipę Amerykanina od startu do mety, jednak ja z tego okresu zapamiętałem wiele emocjonujących chwil.
- etap do Lourdes-Hautacam w roku 2000: fatalna pogoda, rzęsisty deszcz, piekielnie trudny podjazd i Amerykanin demolujący rywali
- etap do Morzine w roku 2000: jeden z 2 kryzysów Lance'a na trasie Wielkiej Pętli, Armstrong traci do Ullricha niecałe 1,5 minuty; gdyby nie pomoc kolarzy z innych ekip Teksańczyk stracił by o wiele więcej
- etap do L'Alpe d'Huez w roku 2001 i słynny fortel o rzekomej słabości a następnie spojrzenie, którego Ullrich nie zapomni do końca życia
- etap do Luz Ardiden w roku 2001: Armstrong i Ullrich przekraczają metę i za nią podają sobie ręce
- etap do Ax les Thermes w roku 2003: drugi kryzys Amerykanina - traci do Niemca 7 sekund, łącznie z bonifikatą 19; kilka dni wcześniej na czasówce Lance przegrywa z Ullrichem o 1 min i 40 s
- etap do Luz Ardiden w roku 2003: upadek Amerykanina po zahaczeniu o torebkę kibica, następnie fantastyczny atak i wygrana na etapie kluczowa w następstwie 5 z rzędu zwycięstwa w całym wyścigu; bardzo zapadł także w pamięć upadek Belokiego i lekcja przełajów w wykonaniu Teksańczyka
- rok 2004 i 5 wygranych ( razem z drużynową czasówką 6 ) etapów; warto zaznaczyć, że Armstrong wygrał ( poza La Mongie gdzie byl 2 ) wszystkie górskie etapy
Długo takiego zawodnika nie będzie.
A dzisiaj etap do Revel. W Revel meta TdF gościła ostatnio w roku 2000 a wygrał tam Holender Erik Dekker ( Rabobank ). Pozdrawiam wszystkich fanów kolarstwa.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”