Chelsea - Juventus 1:2
W pierwszym meczu miałem z górki,bo rywal już od 8 minuty grał w 10-tkę,a bramkę strzeliłem po karnym,przeważałem do pewnej minuty,a potem działo się coś co tylko nazywa się jednym słowem fart
Przed tymi spotkaniami był meczyk w Turynie,gdzie po 45 minutach przeciwnik absolutnie mnie zniszczył 4-1,niestety lub stety przeciwnik stracił połączenie,szkoda bo o ile mogło i powinno być wyżej to ostatni kwadrans zaczął bardziej dochodzić do głosu
Będzie to trzeba dokończyć



