Re: "11" sezonu 2014/15 w Europie

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Re: "11" sezonu 2014/15 w Europie

Post autor: blackmore » 30 cze 2015, 19:27

Żadnego dotąd zawodnika z drużyny Guardioli. Mistrzostwo Niemiec, półfinał Ligi Mistrzów, a jednak (słusznie) nie ma nikogo z drużyny bawarskiej. Z zestawieniem takiej jedenastki jest o tyle problem, że (chyba) nie ma takiej osoby, która ogarniałaby wszystkie ligi. Ale tak tydzień w tydzień. Wiadomo, że fan danej ligi ogląda również inne rozgrywki, nie mówiąc już o samych hiciorach, klasykach, meczach weekendu itd., niemniej jednak niemożliwym jest obejrzenie wszystkiego, dlatego tak jak fani Primera División dodają np. Otamendiego, tak zapewne w drugą stronę niewielu z nich widziało Terry'ego, który rozegrał 38. meczów po pełne 90. minut i niejednokrotnie prezentował formę porównywalną z tą za pierwszej kadencji Mourinho. Tak samo, gdy zestawimy zawodników typu Neymar i Hazard. Można rozpatrywać ich pod kątem tego, kto jakie ma statystyki, kto jak wypadał przeciwko drużynom z górnej półki, ale takie realne ocenienie tego, który jest lepszy, który zmagał się z jaką taktyką przydzieloną przez trenera itd., jest możliwe wyłącznie w przypadku obejrzenia przynajmniej tych 30. spotkań zarówno w wykonaniu jednego, jak i drugiego. Do tego dochodzi aspekt jakim są realia danej ligi, przecież w Hiszpanii gra się inaczej niż w Anglii, vice versa. Oczywiście, mamy Ligę Mistrzów i to jest chyba jedyny wyznacznik, a tam wiadomo, że Neymar powędrował do Berlina i sięgnął po trofeum, zaś Belg pożegnał się z przygodą już na etapie 1/8 finału. Z bramkarzami tak samo. de Gea bronił jak nikt, totalny kosmos, ale to "tylko" Premier League. Nijak się ma to do Buffona, który oprócz Serie A, z wielkim powodzeniem bronił również na szczeblu rozgrywek międzynarodowych. Tak samo jak rozpatrywać np. formę jesienną a wiosenną. Niby nieważnym jest, jak się zaczyna, lecz jak kończy, a wiadomo, że to Królewscy w pierwszej rundzie miażdżyli, a Barca była z tyłu, co wraz z upływem czasu z powodu wielu czynników uległo przeobrażeniu o sto osiemdziesiąt stopni. Tak samo z Chelsea. Duet Fàbregas-Costa do zimy był rewelacyjny i teoretycznie wypadałoby to docenić miejscem w takiej jedenastce, ale z drugiej strony co z tego, skoro na wiosnę maszynka się zacięła? Mimo wszystko oceniamy cały sezon, a nie tylko jego wiosenny etap, gdy odbywają się wszelkie finały rozgrywek i rozstrzyga się, kto był tak naprawdę najsilniejszy.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”