No bylaby to wielka rzecz!!! Widac ciagnie wilka do lasu!!!Lance Armstrong w wypowiedzi dla amerykańskiej prasy, nie wykluczył swojego powrotu do kolarskiego peletonu by po raz ósmy zwyciężyć w Tour de France.
Informując o swoich zaręczynach z Sheryl Crow, zapytany czy po wiosennym ślubie, mógłby nastąpić letni Tour, Armstrong odpowiedział: Myślę o tym. Byłby to najlepszy sposób by ich wkurzyć (Francuzów).
Blisko 34-letni emerytowany(?) zawodnik przyznał, że pomysł ten narodził się dwa tygodnie temu po artykule l'Equipe, oskarżającym go o stosowanie EPO podczas Tour de France w 1999 roku.
Zapytany jak poważnie myśli o powrocie na trasy lipcowego wyścigu odpowiedział: Ćwiczę każdego dnia.
Dyrektor sportowy Discovery Channel, Johan Bruyneel, podtrzymał spekulacje na temat powrotu Armstronga: Tak, cytaty z Armstronga, są prawdziwe - powiedział reporterowi Cyclingnews. Wiesz, mieliśmy po Tourze w Nicei pożegnalne spotkania, po których Lance powrócił do Stanów i kilka tygodni odpoczywał. Po trzech tygodniach zadzwonił do mnie i powiedział 'wróciłem na rower. jestem znudzony i brak mi treningów, jeżdżę'.
Belg podkreślił: Nie wykluczam powrotu Lance'a w 2006 roku, ale niczego nie mogę potwierdzić dopóki z nim nie porozmawiam. To nie jest niemożliwe.
Sentyment do kolarstwa pozostanie mu do konca zycia!!!
Jego powrot bylby prawdziwym psztyczkiem w nos dla gazaty L'Equipe.
Zal mi tylko tych spragnionych triumfu w TdF (Ulricha, Wina itp) bo juz pewnie mysleli o tym ze bez Amstronga bedzie latwiej a tu moze byc suprise!!!!









