mówisz np o paleniu czarownic na stosach?
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rekinho » 30 maja 2016, 12:11
mówisz np o paleniu czarownic na stosach?
rekinho

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 30 maja 2016, 12:12
Na bazie siły lub kompromisu, jeśli żadna część społeczeństwa nie ma sił by przeprowadzić swoje zmiany.
czarny samael
Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 30 maja 2016, 12:22
otóż to, jak bydło chce w imię szalika klubowego tłuc się po mordach to niech się biją tylko niech nie chodzą potem po szpitalach leczyć się za pieniądze podatnika
League
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rekinho » 30 maja 2016, 12:24
to można odnieść do jakiegokolwiek sportu, zwłaszcza do sportów ekstremalnych
wydaje mi się, że oni też płacą podatki. a jak ktoś przekracza dopuszczalną prędkość o chociaż 1km/h jadąc autem i sie rozbije, to potem niech niech nie chodzi po szpitalach leczyć się za pieniądze kibiców. tak samo ludzie, którzy są otyli, bo za dużo jedzą. tak samo ludzie, którzy za dużo wgapiają się w telewizor i im wysiadają oczy. tak samo ludzie, ktorzy sie codziennie nie gimnastykują przez co mają problemy z kręgosłupem.tylko niech nie chodzą potem po szpitalach leczyć się za pieniądze podatnika
rekinho

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 12:36
OK, przynajmniej jesteś tutaj konsekwentny. Czyli, doprowadzając Twoje oglądy do logicznej konkluzji, nie mamy podstaw do twierdzenia, że ISIS czyni cokolwiek złego, poza prywatną opinią tej czy innej osoby, która nie ma ani na jotę większego autorytetu niż opinia Al-Baghdadiego. Może jednak Al-Baghdadi ma rację? Kto wie? Ba, na pewno ma rację, w końcu każdy ma swoją prawdę, więc każdy ma rację.
Błąd w pytaniu - powinno ono brzmieć nie "po co Bóg miałby co takiego robić", tylko "czy Bóg mógłby coś takiego robić?". Oczywiście, że mógłby. Po co miałby to robić, i reszta Twojego wywodu, to już Twój prywatny osąd Boga, nie mający nic do rzeczy w kwestii czy Bóg istnieje, czy nie.Kluchman pisze:Oczywiście, że prezentuję. Odrzucam uniżoną postawę i stawiam pytanie: Po co bóg miałby coś takiego robić? Czy będąc bogiem naprawdę interesowałbyś się przez bardzo długi czas, czy każdy człowieczek z osobna grzeszy (łamie wymyślone przez ciebie zasady) i w jaki sposób to robi, po czym byś go nagradzał lub karał? Będąc nieskończenie mądrym i wszechmogącym z pewnością można sobie znaleźć ciekawsze zajęcia i argumentacja w stylu "niezbadane są wyroki" jest mało satysfakcjonująca.
Uważasz tak, ponieważ źle definiujesz pojęcie miłosierdzia. Wszechmiłosierdzie jest pojęciem błędnym - miłosierdzie Boga jest owszem, nieograniczone, ale tylko dla nawróconego grzesznika. Nienawróceni i ci, którzy do końca nie chcą być posłuszni Bogu, odrzucając jego łaskę, doznają oczywiście nie miłosierdzia, a sprawiedliwej kary.czarny samael pisze: Nie kpij. Sama wszechmoc i wszechmiłosierdzie jakiegokolwiek boga przy jednoczesnym istnieniu zła w jakiejkolwiek formie (zła z punktu widzenia nawet danej religii) jest sprzecznością.
Nie mieli szansy postąpić inaczej? Oczywiście, że mieli - to, że Bóg zna przyszłość, nie znaczy, że determinuje ją i odbiera ludziom wolną wolę. Bóg wiedział co zrobią ludzie, ale nie znaczy, że nie mieli oni wolnej woli w podejmowaniu wyborów.czarny samael pisze:Poza tym wszechwiedzący bóg, który jest "zaskakiwany", "zezłoszczony", czy poddający testom ludzi? Żart z logiki. Jeśli wiem wszystko, to nie muszę nikogo testować, bo wiem jak się zachowa. Ten ktoś nie ma żadnej szansy postąpić inaczej, bo ja WIEM co zrobi, nie mam prawie pełną pewność. Ja WIEM. Jak można zezłościć się na to jest nieuniknione? Jak bóg mógł zezłościć się na mieszkańców Sodomy i Gomory, skoro przy tworzeniu świata WIEDZIAŁ, że takie osoby powstaną i będą tak czynić?
Jak już pisałem, Rz 9:20-21, kimże jesteś, aby kłócić się z Bogiem o to, jakim Cię stworzył. Może Ci się nie podobać, że Bóg stworzył świat tak, a nie inaczej, ale nic to nie znaczy. Póki co nie podałeś żadnych konkretnych argumentów przeciw istnieniu Boga, a jedynie swoją ocenę, że Bóg przedstawiony w Biblii jest Twoim zdaniem niesprawiedliwy. Twoja ocena Boga, jakakolwiek by ona nie była, nie ma najmniejszego znaczenia w kwestii dyskusji nad jego istnieniem.czarny samael pisze:Ale to prowadzi do kolejnego wniosku, który mówi o absurdzie tej sytuacji, bowiem jeśli bóg wie wszystko, to tworząc świat, wiedział że tworzy ludzi grzesznymi i tym samym to ON ODPOWIADA za et grzechy, nie oni.
Podobnie z "wolną wolą" - jaka to wolna wola, skoro ludzie raz, że muszą robić co karze im bóg, a dwa że bóg z góry wie co zrobią?
Posługujesz się tutaj błędnym, wręcz karykaturalnym zrozumieniem pojęcia planu Bożego. Bóg nie determinuje i nie planuje wszystkiego, do czego dochodzi - wiele z tych rzeczy odbywa się jedynie za jego przyzwoleniem. Pojęcie celu w takim postrzeganiu jak powyżej jest ujęte pragmatycznie, utylitarnie, podczas gdy stworzenie świata takie nie było - celem Boga było nie tyle osiągnięcie czegoś fizycznie, dojście od punktu A do B, a własna gloryfikacja. Kolejna kwestia, odnosząca się też do poprzedniego cytatu - postrzegasz byt funkcjonujący poza czasem i na zupełnie innych zasadach niż człowiek przez Twoje ludzkie, ułomne zrozumienie czasu, materii i przestrzeni, które są niewystarczające do zrozumienia bytu, który tym ograniczeniom nie podlega.czarny samael pisze:Nie mówiąc o jego interwencjach - po co interweniować we własny plan, skoro jest się ideałem, ergo twórcą idealnych projektów?
Oczywiście bezsensem jest również tworzenie czegokolwiek, bo tworzenie niesie ze sobą cel. A cel wszechmocnej istoty może przecież być zrealizowany na jej życzenie.
Znowu, Twoja ocena biblijnego Boga, nie mająca nic do rzeczy w kwestii tego, czy Bóg istnieje czy nie. Wywody te, po pierwsze, ignorują pozostawienie przez Boga ludziom wolnej woli, po drugie, zakładają u ich samej podstawy, jako aksjomat, że Bóg jest ludziom cokolwiek winien i że powinien się zachowywać wobec ludzi przestrzegając norm, które Ty uważasz za sprawiedliwe i odpowiednie, narzucając je tym samym Bogu. Otóż nie, Bóg nie jest nikomu nic winien.czarny samael pisze:To jest czysta bezczelność: Twórca nie jest odpowiedzialny za swoje dzieło? Twórca, który wie DOKŁADNIE jak to dzieło się zachowa? Twórca mający wiedzę o tym, że jego twór nie spełni stawianych przed nim wymagań, o czym wiedział eony przed jego powstaniem? I on nie jest nic winien?
Poza tym co to za logika, że jak bóg coś robi to to jest dobre i sprawiedliwe? Stworzył Niosącego Światło, który wedle jego własnej logiki jest nieskończonym złem, więc automatycznie TO ON ponosi odpowiedzialność za istnienie nieskończonego zła, skoro Z GÓRY WIEDZIAŁ kogo tworzy.
Jakie nieścisłości? Póki co jedyne co przedstawiłeś, to Twoje niezadowolenie z tego, że Bóg przedstawiony w Biblii nie odpowiada Twoim wyobrażeniom jak Bóg powinien się zachowywać i co powinien robić, i oskarżanie Go o niesprawiedliwość. To zupełnie co innego niż wykazanie nieścisłości.czarny samael pisze:A teraz bardziej konkretnie:
Te wszystkie bajki, gadki i gawędy o ideale i braku możności poznania bogów to po prostu bardzo wygodne tezy, które nie mają ŻADNEJ PODSTAWY LOGICZNEJ i są czystą bzdurą, utkaną u podstaw pod tłumaczenie sobie różnych nieścisłości.
Po raz kolejny - to nie są żadne nieścisłości, tylko Twoje zarzuty wobec biblijnego Boga. Najwyraźniej nie rozróżniasz tych dwóch kategorii.czarny samael pisze:Czyż to nie jest wygodne, że bogowie nie muszą się z niczego tłumaczyć? Nikomu pokazać? Za nic nie odpowiadać? Że ich "wyroki są niezbadane"?
Pomijając już Twój wyraźny brak wiedzy na temat egzegezy Pisma Świętego, zakładasz tutaj a priori, że odkrycia naukowe takie jak ewolucja czy heliocentryzm są prawdziwe, i że Kościół się do nich dostosował (nic podobnego, Papież Pius XII zaledwie dozwolił na wiarę w teistyczną ewolucję i badania w tym kierunku, potępiając przy tym tych, którzy uważają ją za pewnik). Poza tym, kwestie związane z tymi odkryciami naukowymi (astronomia, biologia etc.) nie mają nic wspólnego z nauczaniem na temat wiary i moralności - żadne nauczanie Kościoła na temat moralności, ani interpretacja Pisma w tym zakresie nigdy nie zmieniły się z powodu odkryć naukowych.czarny samael pisze:Ależ oczywiście, że tak, bo nawet jak w Biblii jest napisane że Ziemia jest osłonięta kopułą nieba, to kiedy odkrywamy, że jest zupełnie inaczej, a gwiazdy nie mogą spaść na Ziemię, a co najwyżej ją połknąć, to nagle to jest metafora. Jakże wygodne. I tu sprowadzamy się do problemu postawionego prze rekina, gdzie odpowiedzią ma być obiektywne dobro i zło wywodzące się od boga, w tym przypadku chrześcijańskiego. Skoro kk potrafi dopasowywać interpretację swej księgi do odkryć naukowych, tłumacząc się metaforami, to znaczy że samo kk nie przedstawia żadnej spójnej wizji dobra i zła, bo wszystko można zinterpretować inaczej. Skoro tak, to oni sami już dawno zaprzeczyli istnieniu tego dobra i zła, choć rzecz jasna w wygodny dla siebie sposób: "My go jeszcze nie poznalismy i pojąć nie możemy".![]()
Istnieje i została jasno wyłożona w Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła, tylko ją odrzucasz.czarny samael pisze:A ponieważ żaden bóg nie wystąpił przed kamerami i nie obwieścił swojej spójnej wersji dobra i zła, to taka koncepcja W OGÓLE NIE ISTNIEJE.
Cement
Post Wyświetl pojedynczy post autor: League » 30 maja 2016, 12:38
Trochę słabe porównanie, jeżdzenie samochodem jest normalne nawet szybciej niż przepisowo choć w granicach rozsądku. te 1/km/h to beka;p
League

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 12:51
Zapytaj Richarda Dawkinsa, Sama Harrisa i innych ateistów, którzy próbują takie argumenty znaleźć nieustannie, z miernym skutkiem zresztą.
Cement
Post Wyświetl pojedynczy post autor: rekinho » 30 maja 2016, 12:54
rekinho

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 13:09
Cement

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 30 maja 2016, 13:10
Ona nie jest sprawiedliwa. To raz.
Ale to on ich stworzył! Jak może karać kogoś za coś, co wiedział że tamci uczynią jeszcze za nim się narodzili?
O nie, nie, nie, nie: podałem argumenty za tym że nie może istnieć istota łącząca te określone cechy, bo są one niespójne. Zauważ, że te argumenty nie odnosiły by się do bogów, którzy nie są wszechmocni, jak Thor, czy Zeus. Oni nie byli określeni jako wszechwiedzący, wszechmiłosierni, czy wszechpotężni. Nie mylmy pojęć.
Ma moc sprawczą, jest Panem wszechrzeczy wg Biblii. Jego przyzwolenie, to takie samo działanie jak każde inne. Jeśli władza w danym kraju posiada nieograniczone środki, to bieda ludu jest jej odpowiedzialnością.
To nadal jest cel. Zresztą dość niedorzeczny, bo wszechwiedzący byt, zna wszystkie odczucia, więc nie ma żadnych potrzeb intelektualnych, jedynie fizyczne. Jednak jeśli jest wieczny, to nie może też posiadać potrzeb fizycznych.
NIE MA innego zrozumienia czasu. Skoro nie jesteś w stanie go podać, to nieważny i bezpodstawny, bo nie jesteś w stanie przedstawić mi alternatywy. I na tym w ogóle polega problem takich rozmów. Ale pomijając i to - niezależnie od tego gdzie istnieje Jehowa, to podlega ograniczeniom logicznym.Cement pisze: Kolejna kwestia, odnosząca się też do poprzedniego cytatu - postrzegasz byt funkcjonujący poza czasem i na zupełnie innych zasadach niż człowiek przez Twoje ludzkie, ułomne zrozumienie czasu, materii i przestrzeni, które są niewystarczające do zrozumienia bytu, który tym ograniczeniom nie podlega.
Jako twórca, jest winien dosłownie wszystkiego.
Nie ma wolnej woli w zdeterminowanym świecie przeznaczenia.
Bo się do nich nie odnosiłem. To była dygresja na wstęp kolejnego punktu do którego przechodziłem. Dalej masz wymienione przykłady.
To są zarzuty do kapłanów, którzy twierdzą, że bogowie nic nie muszą. Muszą, jeśli chcą czegokolwiek wymagać i mieć rację. Tej racji nie mają, ani podstaw ku niej. Metaforyczność wyklucza jednolitą interpretację i tym samym przestają być doskonałym prawem, czyli takim które mogłoby być dane przez doskonały byt. Itd., itp.
To jest śmieszne - wolno w to wierzyć, ale jednak nie wolno, bo możemy zmienić zdanie.
Oczywiście, że tak, dlatego korzystam ze zdobyczy techniki u podstaw których są ww odkrycia i osiągnięcia.
Mają znaczenie dla ich wiarygodności. Jeśli księga tłumacząca egzystencję świata myli się co do nich, to nie jest nic warta w innych zajmowanych przez siebie kwestiach. Traci ona status idealnej i wszechwiedzącej, więc nie może być podstawą czegokolwiek.
czarny samael

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 30 maja 2016, 13:52
Jak pisałem, to kwestia perspektywy. Jeśli jednak odpowiednio duża liczba ludzi uzna działalność ISIS za zagrożenie, to podejmie działania w kierunku walki z tą organizacją. Z innej perspektywy jak najbardziej w działalności ISIS może nie być nic złego. Gdyby z każdej perspektywy ISIS było złe, to jako organizacja ludzi nie mogłoby istnieć, ponieważ należenie do takiego bytu przez nikogo nie byłoby postrzegane jako korzystne.Cement pisze: OK, przynajmniej jesteś tutaj konsekwentny. Czyli, doprowadzając Twoje oglądy do logicznej konkluzji, nie mamy podstaw do twierdzenia, że ISIS czyni cokolwiek złego, poza prywatną opinią tej czy innej osoby, która nie ma ani na jotę większego autorytetu niż opinia Al-Baghdadiego. Może jednak Al-Baghdadi ma rację? Kto wie? Ba, na pewno ma rację, w końcu każdy ma swoją prawdę, więc każdy ma rację.
Nikt nie napisał, że nie istnieje obiektywizm, a jedynie, że nie istnieje obiektywna moralność. To zupełnie coś innego. Obiektywizm sam w sobie istnieje.
Kluchman

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 14:02
Czyli dalej jesteśmy tylko i wyłącznie w sferze Twojej osobistej oceny biblijnego Boga, nic więcej.
Nie interpretuję, a przyjmuję biblijną ocenę wyroków Boga - Bóg uznaje je w swoim słowie za sprawiedliwie, i na takiej podstawie uznaję je za sprawiedliwe, nie na podstawie swojej prywatnej interpretacji (jakkolwiek także według tej są one sprawiedliwe).
Ilość błędów logicznych i teologicznych jest trudna do ogarnięcia - wiedza Boga o tym, do czego dojdzie w żaden sposób nie determinuje wolnych wyborów ludzi. To, że zaistniały warunki do dokonania przez Ciebie takich a nie innych czynów, oraz to, że Bóg znał wcześniej efekty, nie zmienia faktu, że skorzystanie z tych warunków bądź nie jest Twoją wolną decyzją, na którą nikt nie ma wpływu i która zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, a zatem jesteś za nią w pełni odpowiedzialny. To, co kreślisz, to herezja kalwinizmu, według której nie ma czegoś takiego jak wolna wola, a wszystko, co się dzieje na świecie - łącznie ze złem i grzechem - jest efektem dekretu Boga (niektórzy kalwiniści, np. Vincent Cheung, w rzeczy samej idą tak daleko, by twierdzić, że Bóg jest twórcą grzechu). Nie jest to nauczanie ani Kościoła, ani Pisma Świętego. Skoro nie ma elementu przymusu, a człowiek ma możliwość swobodnego podjęcia decyzji, czyjakolwiek wiedza na temat przyszłości jego wyborów nie ma znaczenia.czarny samael pisze:Ale to on ich stworzył! Jak może karać kogoś za coś, co wiedział że tamci uczynią jeszcze za nim się narodzili?
To nie jest wolna wola, bo Twoje poczynania są z góry znane. Nieważne przez kogo, jeśli istnieje przeznaczenie, to nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za swoje czyny, bo zaistniały już ery temu warunki do tego żebym postąpił jak postępuję. Ludzkość żadnego przeznaczenia nie zna, dlatego prawo i jego przestrzeganie ma sens. Bóg zna, więc nie ma prawa do sądzenia kogokolwiek.
To nie wolność, tylko anarchia.
Zupełnie mieszasz dwa zrozumienia pojęcia wolności. Według prawa nie masz wolności do zabicia kogoś - poniesiesz za to karę. Masz jednak wolność do zabicia kogoś w sensie fizycznej możliwości dokonania tego czynu - możesz wziąć nóż i zadźgać kogoś. Mówiąc o wolnej woli jaką zostawia nam Bóg mam na myśli ten drugi rodzaj wolności. Pierwszy, w żadnym przypadku, ponieważ istnieje prawo Boże którego jesteśmy zobowiązani przestrzegać, które ogranicza nas, i którego złamanie grozi karą.
Tak jak wykazałem wyżej, źle rozumiesz pojęcia wolności i miłosierdzia, stąd rzekoma sprzeczność. I nawet to nie jest argumentem na nieistnienie istoty o cechach biblijnego Boga, bo ta sprzeczność (nawet gdyby przyjąć Twoje błędne definicje wolności i miłosierdzia) jest nie tyle sprzecznością, ile subiektywnym obarczaniem Boga winą za to, że stworzył ludzi o których wiedział, że wybiorą zło i uchyla się od odpowiedzialności. Innymi słowy, to Twoje zarzuty wobec Boga, a nie wykazanie sprzeczności.czarny samael pisze:O nie, nie, nie, nie: podałem argumenty za tym że nie może istnieć istota łącząca te określone cechy, bo są one niespójne. Zauważ, że te argumenty nie odnosiły by się do bogów, którzy nie są wszechmocni, jak Thor, czy Zeus. Oni nie byli określeni jako wszechwiedzący, wszechmiłosierni, czy wszechpotężni. Nie mylmy pojęć.
Póki co nie podałeś jeszcze żadnego argumentu na poparcie twierdzenia, że biblijny Bóg nie może istnieć.
Dalej to samo - nie podajesz argumentów na niemożliwość istnienia Boga o biblijnych cechach, lecz oskarżasz Go o niesprawiedliwość, błędy etc. - to różnica.
Pasywne przyzwolenie pozostawia wolną decyzję człowiekowi, aktywne działanie i ingerencja odbiera lub ogranicza tę wolność decyzji.
Znów narzucasz Bogu swoje zrozumienie jego bytu, ograniczone prawami i ograniczeniami występującymi w tym świecie. Jednak byt, który funkcjonuje poza tym ograniczeniami, nie podlega im, a wiec jakakolwiek próba określenia go tymi prawami (jedynymi, jakie jesteśmy w stanie zrozumieć z powodu naszych ograniczeń) jest z góry skazana na porażkę.
Nie ma innego zrozumienia czasu które bylibyśmy w stanie pojąc lub go doświadczyć - to co innego niż niemożność istnienia innego zrozumienia czasu. Zresztą, Bóg funkcjonuje poza czasem, więc nie mówimy nawet o innym zrozumieniu czasu.
Nie muszę, bo w ludzkiej perspektywy jest to niemożliwe - człowiek, ponieważ jest ograniczony czasem, nie może pojąć sposobu funkcjonowania bytu funkcjonującego poza czasem.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy - uważasz, że jest coś ponad Bogiem, czyli logika. Pomijam tutaj już fakt, że jej pojęcie też jest dla nas ograniczone. Skoro Bóg jest stwórcą wszechrzeczy, jest również twórcą logiki - logika nie funkcjonuje zatem jako coś odwiecznego, czemu wszystko (łącznie z Bogiem) jest z natury rzeczy podporządkowane, lecz istnieje, gdyż zaprojektował ją Bóg, jest od niego zależna. A skoro ją zaprojektował, może działać poza nią.
Pierwsze zdanie to dalszy ciąg Twoich zarzutów wobec Boga, co do kolejnego - jedno z drugiego nie wynika, wniosek taki jest efektem Twojego postrzegania Boga przez pryzmat warunków jakie obowiązują w świecie ograniczonym czasem.
Najwyraźniej nie zrozumiałeś - nie jest nikomu nic winien, czyli nikt nie zasługuje u Boga na nic i nikomu nic się od Boga nie należy. Ty zakładasz, że Bóg - jeśli istnieje - jest ludziom coś winien, musi się wobec nich zachowywać tak, a nie inaczej.
Jak już pisałem, Bóg nie determinuje przeznaczenia w sensie w jakim to nakreśliłeś.
Innymi słowy - jeśli Bóg nie jest taki, jak go sobie wyobrażasz i jeśli nie odpowiada Twoim subiektywnym standardom sprawiedliwości, nie może istnieć. Bóg musi spełnić Twoje wymagania abyś dopuścił możliwość jego istnienia. Burzysz się na twierdzenie, że Bóg nic nie musi, i twierdzisz, że jeśli Bóg stworzył ludzi wiedząc, że będą grzeszyli, to jest za to odpowiedzialny. Jest to oczywiście twierdzenie zupełnie błędne, ale przyjmijmy na chwilę, że faktycznie tak jest, i że Bóg jest niesprawiedliwy. Co to zmienia w kwestii jego istnienia? Nic, przedstawiłeś jedynie swój zarzut wobec Boga, nie argument na jego nieistnienie.czarny samael pisze:To są zarzuty do kapłanów, którzy twierdzą, że bogowie nic nie muszą. Muszą, jeśli chcą czegokolwiek wymagać i mieć rację. Tej racji nie mają, ani podstaw ku niej. Metaforyczność wyklucza jednolitą interpretację i tym samym przestają być doskonałym prawem, czyli takim które mogłoby być dane przez doskonały byt. Itd., itp.
To jest po prostu wygodne dla kapłanów, którzy z niczego nie muszą się tłumaczyć i na wszystko mają gotowy ogólnik, który przez to niczego nie wnosi, a ich zdanie nie może mieć żadnego znaczenia przy tworzeniu realnego prawa.
Wolno w to wierzyć, ale jest to tylko możliwość, nieudowodniona, zatem uznawanie jej za pewnik jest błędem. Jest różnica między dopuszczaniem możliwości a uznawaniem jej za fakt.
No właśnie, a ja nie jestem pewien ani ewolucji, ani heliocentryzmu.
Tutaj zgadzam się, i odrzucam twierdzenie jakoby gdziekolwiek w Biblii pojawiały się jakiekolwiek błędy.
Moralność nie, praktyka tak. Wiele zmian które obserwujemy dzisiaj są efektem modernistycznych herezji II Soboru Watykańskiego, któremu bastiony katolicyzmu takie jak FSSPX, SSPV i inne tradycjonalistyczne organizacje katolickie słusznie się opierają, ale to już temat na całkowicie osobną historię. Zmiana praktyki wynikała także z zeświecczenia państw Zachodu, co ogranicza praktycznie możliwości Kościoła w realizacji nauczania - np. niegdyś herezja była przestępstwem ściganym przez władze świeckie dziś tak nie jest (a powinno). Rozdział państwa od Kościoła został potępiony przez licznych papieży, ale niestety do niego doszło. Nie chodzi więc o zmianę doktryny, ale o zmianę (a raczej ograniczenie) praktyki, często wywołane okolicznościami.
Cement

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 14:13
Tak, katolicyzm powinien być jedyną obowiązującą religią państwową, z wyłączeniem wszystkich innych religii, jak nauczał m.in. papież Pius IX. Co do ograniczania innych wyznań, zabronione powinno być jedynie publiczne propagowanie innych wyznań, religii i światopoglądów - ich prywatne praktykowanie nie powinno być ścigane, nie można nikogo zmuszać do przyjęcia katolicyzmu. Koncepcja prawa do publicznego propagowania niekatolickich religii i publikowania na piśmie jakichkolwiek poglądów religijnych została potępiona przez papieży Piusa IX i Grzegorza XVI. Nauczanie takie jest oczywiście podyktowane dobrem ogółu społeczeństwa - niekatolickie religie i światopoglądy prowadzą ludzi do piekła, zatem szkodzą one społeczeństwu i nie powinny być propagowane w sferze publicznej.
Cement

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 maja 2016, 14:21
Doprowadzone do logicznej konkluzji, co czyni obecnie papież Franciszek, jak najbardziej może. Modernistyczne herezje, których winni są posoborowi papieże, zostały potępione przez papieża Św. Piusa X, a związania z nimi herezja amerykanizmu przez papieża Leona XIII. W idealnym państwie katolickim wiele działań jakie podejmuje obecnie Franciszek (modlenie się w meczetach, spotkania ekumeniczne z przedstawicielami fałszywych religii etc.) byłoby zabronionych, obiektywnie rzecz biorąc stanowią one publiczne akty odrzucenia wiary katolickiej.
Cement
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio