Post roku 2017, mogłeś od razu do Zwały wrzucić.moody90 pisze:pomijam fakt wypadniecia 3 dni przed meczem dwoch absolutnie kluczowych zawodnikow, czyli hummelsa i lewego. ja to widzialem tak: dwumecz zaczyna sie od zera - bayern wychodzi na prowadzenie, gra bardzo przyzwoita pilke, w miedzyczasie marnuje karnego z dupy, w drugiej polowie strzela ronaldo, spotkanie jest wyrownane do momentu czerwa dla javiego - pozniej wiadomo, ze real wyczuwa krew, robi sie gra do jednej bramki, wciskaja druga. to ustawia rewanz, gdzie bayern musi odrabiac straty, ryzykownie sie odkrywac, a real moze grac to, co lubi najbardziej czyli konterki. bayern znow wychodzi na prowadzenie, znow wyrownuje ronaldo, z ktorym walczyc w powietrzu musial zostawiony sam lahm, po chwili 1-2 dla bayernu i teraz szwaby sa sprite, a real pragnienie, bo jeszcze jeden blad, bramka bayernu i mamy po awansie - real potrzebowalby trzech goli. dwumecz zaczyna sie od zera, bayern nie musi juz desperacko szukac bramek, no ale jak to zwykle bywa w takich sytuacjach - sedzia uspokaja sytuacje - wywala vidala, w tle gdzies casemiro radosnie plasajacy po boisku jedynie usmiecha sie pod nosem, znowu robi sie gra do jednej bramki, niemcom pozostaje jedynie murowac sie w dziesieciu (w sumie to i to 10 naciagane biorac pod uwage sytuacje m.in. hummelsa) i liczyc na loterie karnych, w koncu jednak mur peka, padaja dwie, ze spalonych, a ostatnie minuty to juz rzez niewiniatek, niemcy najchetniej zeszliby z boiska, bo nie grali juz o nic. reszta jest historia. jezeli to nie jest fartowny awans, to nie wiem, co nim jestozob pisze:W pierwszym meczu dali sie wyruchac Realowi jak to tylko mozliwe choc sami mieli na to okazje za sprawa karnego z czapy, a w rewanzu gdyby nie babol Ramosa to dogrywki by nie bylo poniewaz mimo przewagi w posiadaniu w momencie gry 11 na 11 mieli kolosalne problemy z tworzeniem klarownych sytuacji czego dowodem sa cale 2 strzaly w swiatlo bramki.ale bayern do dwumeczu z realem to byla maszyna





