Nasze dolegliwości - Strona 2

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
DDK
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 16591
Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
Reputacja: 5055
Kibicuję: Tylko WISŁA

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: DDK » 17 gru 2018, 20:19

ja mam od 10 lat alergie przez cały rok. Alergie mam na sierść psa, kota, gryzoni, kurz, pyłki, rosliny itd. Odczulałem się 5 lat na kurz, to zmalał o 60%, ale pozostałę zwiększyły się niektóre nawet 3 krotnie. Do tego oprócz całorocznego kataru to mam od 3 lat refluks żołądkowo przełykowy. Taki, że jak wypije jedną gazowaną rzecz to kaszle cały dzień, nawet mimo leków. Te 2 rzeczy jak się połlączą są zabójcze. Oprócz tego to tylko problemy z kostkami i parę psychicznych problemów, ale to drugie to ma każdy.

Awatar użytkownika
RoyKeane
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1649
Rejestracja: 03 sie 2017, 9:00
Reputacja: 224

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 18 gru 2018, 8:05

futbolowa pisze:
RoyKeane pisze: To napisz chociaż to najbardziej osobliwe, dziwne.
Ogólnie jestem popsuta z prawej strony - gdy miałam szesnaście lat, usłyszałam, że mój prawy ahilles wygląda jak "u czterdziestoletniego piłkarza po przejściach". Do dziś nie jestem w stanie stanąć na palcach prawej nogi, bo boję się tego, co się może stać. Mam też wiecznie bolący prawy jajnik i gronkowca i candidę w prawym uchu. Pod prawą pachą miałam całe życie dużego włókniaka (łagodny nowotwór) - nic strasznego, ale za to upierdliwy przy depilacji. Osiem lat temu przeżyłam z nim straszną masakrę - urósł do rozmiarów orzecha, ale pozbyłam się go. Niestety obecnie na jego miejscu pojawia się pięć kolejnych - żaden nie jest tak duży jak tamten, ale i tak męczy.

Po ciąży mam uszkodzone mięśnie dna miednicy, ale nie będę opowiadać o tym, z jakimi konsekwencjami się to wiąże.

Z kwestii psychicznych - nerwica natręctw, gefyrofobia (na szczęście pozbywam się jej), onomatofobia i paniczny lęk przed tirami. Kiedyś myśleli, że mam ChAD, obecna diagnoza to borderline. Krótko mówiąc - jestem zje*ana.

Faktycznie nie wygląda to za wesoło :wink:
Ale przynajmniej jesteś zdiagnozowana. Na pocieszenie mogę Ci powiedzieć że u mnie też nie tęgo z psychiką i to całe borderline do mnie też trochę pasuje. Stany depresyjne, huśtawki nastrojów, używki, wewnętrzne sprzeczności osobowości ...
Onomatofobia? Lęk przed słowami? Jak to się objawia u Ciebie ?
Ostatnio zmieniony 18 gru 2018, 8:14 przez RoyKeane, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 18 gru 2018, 8:12

Rozmawiając swobodnie z futbolową, używasz słowa "rozgardiasz", ona nagle biegając chaotycznie po pokoju, zaczyna piszczeć, na zmianę płakać i się śmiać, po czym uderza głową w ścianę, upada na ziemię i wpada w konwulsje. Jak chcesz zobaczyć jak wygląda mózg na ścianie to pokaż jej wtedy zdjęcie TIRa na moście.

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 22071
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 5901
Kibicuję: 4rsenal

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 18 gru 2018, 9:27

Jak to jest że co druga kobieta ma jakiegoś bordera, depresje, add czy inną traumę, zaś kiedy mowa o mężczyznach to są po prostu kozaki albo pizdy

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8205
Kontakt:

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 18 gru 2018, 10:12

Znikąd się nie wzięło "słaba płeć", nasza jest ta lepsza.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18261
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2266
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 18 gru 2018, 10:23

sickstick pisze: Jak to jest że co druga kobieta ma jakiegoś bordera, depresje, add czy inną traumę, zaś kiedy mowa o mężczyznach to są po prostu kozaki albo pizdy
Może jak kobietę nazwiesz "pizdą", to w sumie nie jest to żadna obraza, więc trzeba doprecyzować... :wink:

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47232
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8193
Lokalizacja: Wrocław

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 11:23

Generalnie to i u facetów coraz częściej widzimy te problemy, też podobne schorzenia etc. Kiedyś po prostu nie mówiliśmy o tym, co nas gryzie w środku, a np. wizyta u terapeuty, psychiatry i psychologa była powodem do wstydu. Dziś to się nieco odwraca, żyjemy w stresie, dużo się mówi, z czym się wiąże taki tryb życia, a i same dolegliwości natury psychicznej stały się - to może nieodpowiednie słowo - modne. To też ma związek z czasami, w których żyjemy, tj. z sieciami społecznościowymi, które niejako zmuszają nas do uzewnętrzniania się w każdym aspekcie, nawet tym najbardziej osobistym. Lata temu, jak człowiek miał stany depresyjne, stany lękowe, nerwice etc., to się tego zazwyczaj wstydził i starał się to ukryć, dziś szafujemy określeniem depresja, nazywając nią każdy dołek psychiczny i niejako deprecjonując ją jako chorobę. Wystarczy kilka dni gorszego nastroju (u mnie np. najczęściej jest to skorelowane z pogodą), a mamy wysyp ludzi, którzy narzekają, że chyba dopada ich depresja i można odnieść wrażenie, że nagle wszyscy chorują. Ja wiem, że dziś ludzi odczuwających - tak to nazwijmy - dyskomfort psychiczny jest więcej, bo czasy się do tego przyczyniają (życie coraz szybsze, coraz większy stres, coraz większe parcie na sukces etc., to się odbija bardziej niż kiedyś), ale też znacznie łatwiej nam się mówi o tym, co nas trapi, niejednokrotnie to wyolbrzymiając, ponieważ: a) wszyscy tak robią, b) nauczeni jesteśmy już, by uzewnętrzniać liczne aspekty naszego życia. I nie mówię, że ja tak nie robię, bo robi to każdy, choć w różnym stopniu (mam wrażenie, że ja jednak jestem nieco starszej daty i chętniej dzielę się tymi bardziej powierzchownymi częściami mojego życia). Ten proces będzie tylko narastał.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14055
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2025
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 18 gru 2018, 11:36

RoyKeane pisze: Onomatofobia? Lęk przed słowami? Jak to się objawia u Ciebie ?
Ponieważ pracowałam nad tym, został mi lęk przed jednym słowem, ale jego pozbyć się nie mogę. To jest bardzo głupie, po prostu trzeba by widzieć na żywo, jak reaguję na to słowo. Mam odruch bezwarunkowy - osłaniam pewien fragment ciała ręką i zaczynam zagłuszać osobę, która na ten temat gada :lol2:
Morrow pisze: Rozmawiając swobodnie z futbolową, używasz słowa "rozgardiasz", ona nagle biegając chaotycznie po pokoju, zaczyna piszczeć, na zmianę płakać i się śmiać, po czym uderza głową w ścianę, upada na ziemię i wpada w konwulsje. Jak chcesz zobaczyć jak wygląda mózg na ścianie to pokaż jej wtedy zdjęcie TIRa na moście.
:lol2:
piotrcies pisze: Generalnie to i u facetów coraz częściej widzimy te problemy, też podobne schorzenia etc. Kiedyś po prostu nie mówiliśmy o tym, co nas gryzie w środku, a np. wizyta u terapeuty, psychiatry i psychologa była powodem do wstydu. Dziś to się nieco odwraca, żyjemy w stresie, dużo się mówi, z czym się wiąże taki tryb życia, a i same dolegliwości natury psychicznej stały się - to może nieodpowiednie słowo - modne. To też ma związek z czasami, w których żyjemy, tj. z sieciami społecznościowymi, które niejako zmuszają nas do uzewnętrzniania się w każdym aspekcie, nawet tym najbardziej osobistym. Lata temu, jak człowiek miał stany depresyjne, stany lękowe, nerwice etc., to się tego zazwyczaj wstydził i starał się to ukryć, dziś szafujemy określeniem depresja, nazywając nią każdy dołek psychiczny i niejako deprecjonując ją jako chorobę. Wystarczy kilka dni gorszego nastroju (u mnie np. najczęściej jest to skorelowane z pogodą), a mamy wysyp ludzi, którzy narzekają, że chyba dopada ich depresja i można odnieść wrażenie, że nagle wszyscy chorują. Ja wiem, że dziś ludzi odczuwających - tak to nazwijmy - dyskomfort psychiczny jest więcej, bo czasy się do tego przyczyniają (życie coraz szybsze, coraz większy stres, coraz większe parcie na sukces etc., to się odbija bardziej niż kiedyś), ale też znacznie łatwiej nam się mówi o tym, co nas trapi, niejednokrotnie to wyolbrzymiając, ponieważ: a) wszyscy tak robią, b) nauczeni jesteśmy już, by uzewnętrzniać liczne aspekty naszego życia. I nie mówię, że ja tak nie robię, bo robi to każdy, choć w różnym stopniu (mam wrażenie, że ja jednak jestem nieco starszej daty i chętniej dzielę się tymi bardziej powierzchownymi częściami mojego życia). Ten proces będzie tylko narastał.
Kiedyś trafiłam na bardzo fajny tekst na ten temat - może jeszcze uda mi się go znaleźć. Tekst nawiązywał do mema/demota mówiącego o tym, jak to fajnie było dorastać w latach 80/90 i na jakich zajebistych ludzi wyrośliśmy, a tak naprawdę mamy pokolenie chorych psychicznie, po próbach samobójczych, niezaradnych życiowo itd.

Problem depresji jest bardzo poważny, ale tutaj mamy dwie kwestie:
- to, o czym mówisz - "jest jesień, ale mam depresję" - czyli przypisywanie każdemu dołowi miana depresji;
- "jesteś po prostu smutna, ogarnij się" - totalnie niezrozumienie wobec osób, które rzeczywiście depresję mają.

Świadomość tematu wciąż jest u nas za mała.

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47232
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8193
Lokalizacja: Wrocław

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 11:41

futbolowa pisze: Problem depresji jest bardzo poważny, ale tutaj mamy dwie kwestie:
- to, o czym mówisz - "jest jesień, ale mam depresję" - czyli przypisywanie każdemu dołowi miana depresji;
- "jesteś po prostu smutna, ogarnij się" - totalnie niezrozumienie wobec osób, które rzeczywiście depresję mają.
Najgłośniej o tym, że mają depresję, najczęściej mówią osoby, które jej wcale nie mają. Ale jak mówię - szafowanie tym pojęciem deprecjonuje bardzo poważną chorobę. Żyjemy w takich czasach, że uzewnętrzniamy każdy problem w naszej głowie, ale też często je wyolbrzymiamy, bo jesteśmy egocentryczni i po prostu wszystko co dotyczy nas, jest największe, najpoważniejsze etc. Ja nie mówię, że należy dusić w sobie wszystkie złe emocje, bynajmniej, po prostu dziś nauczyliśmy się z każdej chandry robić problem i obrzucać tym wszystkich dookoła.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14055
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2025
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 18 gru 2018, 11:51

piotrcies pisze: Najgłośniej o tym, że mają depresję, najczęściej mówią osoby, które jej wcale nie mają. Ale jak mówię - szafowanie tym pojęciem deprecjonuje bardzo poważną chorobę. Żyjemy w takich czasach, że uzewnętrzniamy każdy problem w naszej głowie, ale też często je wyolbrzymiamy, bo jesteśmy egocentryczni i po prostu wszystko co dotyczy nas, jest największe, najpoważniejsze etc. Ja nie mówię, że należy dusić w sobie wszystkie złe emocje, bynajmniej, po prostu dziś nauczyliśmy się z każdej chandry robić problem i obrzucać tym wszystkich dookoła.
Wiesz, może to taki znak naszych czasów? Nie za bardzo przypominam sobie, aby np. moi znajomi rozmawiali o problemach z rodzicami, w ogóle jak pamiętam nasze dzieciństwo/dorastanie, to spędzaliśmy je głównie na podwórku, a rodzice byli wiecznie w pracy. Nie nauczyli nas (mówię ogólnie o pokoleniu dzisiejszych trzydziestolatków) głośnego mówienia o problemach, więc teraz wykorzystujemy takie sposoby, jakie mamy, aby wyrzucić to z siebie? Wygadanie się bardzo pomaga - ja np. wykorzystuję listy i pamiętniki, dzięki nim daję upust emocjom i nie muszę iść w ślady znajomych i np. zalewać fejsa żalami na męża. Innym wygodniej jest jednak walnąć głupi status na fejsie i nawet nie myślą o tym, że, spoko, wygadaliście się, ale może niekoniecznie w takim miejscu, w którym trzeba?

Ja z fejsa wiem kto kogo zdradził, kto z kim wojuje o alimenty, kto się właśnie pokłócił i kto szykuje się do rozwodu. Sama co najwyżej raz na jakiś czas wrzucę muzykę adekwatną do nastroju, ale raczej mało kto dojdzie do tego, co się za tym kryje. Nie oceniam jednak tych, którzy "chwalą się" np. problemami w związku. Chyba bardziej przeszkadza mi kreowanie fałszywej rzeczywistości - te przestylizowane mieszkania, wrzucanie tryliarda zdjęć choinki i stołu wigilijnego, relacje z odpakowywania prezentów itd. Wszystko jednak czemuś służy i jak ludziom dzięki temu lepiej, to spoko.

Awatar użytkownika
Ilka
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 13903
Rejestracja: 16 cze 2017, 17:37
Reputacja: 2539
Kibicuję: Widzew Barca MU Juve

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ilka » 18 gru 2018, 15:11

Jak tak czytam te Wasze schorzenia :roll: to musze przyznac, ze zdrowa baba ze mnie :) I obym byla zdrowa jak najdluzej.

Ino znów moja cera szwankuje. Po nowym roku chyba wizyta u dermatologa mnie czeka ...

Awatar użytkownika
RoyKeane
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1649
Rejestracja: 03 sie 2017, 9:00
Reputacja: 224

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 18 gru 2018, 15:23

Ilka pisze:Jak tak czytam te Wasze schorzenia :roll: to musze przyznac, ze zdrowa baba ze mnie :) I obym byla zdrowa jak najdluzej.

Ino znów moja cera szwankuje. Po nowym roku chyba wizyta u dermatologa mnie czeka ...
Okład z męskiego białka, a jak nie to gwiżdż na pryszcz ;)

Awatar użytkownika
Ilka
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 13903
Rejestracja: 16 cze 2017, 17:37
Reputacja: 2539
Kibicuję: Widzew Barca MU Juve

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ilka » 18 gru 2018, 15:25

I znów muszę kolegę zapraszać? :lol2: :mrgreen: Chyba ta druga opcje zastosuje, choć ja gwiżdże już od wielu lat. Jak dobrze, że kobiety mogą się malować ;)

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8205
Kontakt:

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 18 gru 2018, 15:26

Ilka pisze: I znów muszę kolegę zapraszać?
Ale przecież to jest udowodnione, sperma bardzo ujędrnia.

Awatar użytkownika
Ilka
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 13903
Rejestracja: 16 cze 2017, 17:37
Reputacja: 2539
Kibicuję: Widzew Barca MU Juve

Nasze dolegliwości

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ilka » 18 gru 2018, 15:33

cloner pisze:
Ilka pisze: I znów muszę kolegę zapraszać?
Ale przecież to jest udowodnione, sperma bardzo ujędrnia.
Czy akurat na moje dolegliwości byłaby dobra to nie wiem ;)

Ale w nowym roku muszę pomyśleć chyba nad facetem. Stały dostęp do spermy, by chociaż był ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”