
Post Wyświetl pojedynczy post autor: DDK » 17 gru 2018, 20:19
DDK
Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 18 gru 2018, 8:05
futbolowa pisze:Ogólnie jestem popsuta z prawej strony - gdy miałam szesnaście lat, usłyszałam, że mój prawy ahilles wygląda jak "u czterdziestoletniego piłkarza po przejściach". Do dziś nie jestem w stanie stanąć na palcach prawej nogi, bo boję się tego, co się może stać. Mam też wiecznie bolący prawy jajnik i gronkowca i candidę w prawym uchu. Pod prawą pachą miałam całe życie dużego włókniaka (łagodny nowotwór) - nic strasznego, ale za to upierdliwy przy depilacji. Osiem lat temu przeżyłam z nim straszną masakrę - urósł do rozmiarów orzecha, ale pozbyłam się go. Niestety obecnie na jego miejscu pojawia się pięć kolejnych - żaden nie jest tak duży jak tamten, ale i tak męczy.
Po ciąży mam uszkodzone mięśnie dna miednicy, ale nie będę opowiadać o tym, z jakimi konsekwencjami się to wiąże.
Z kwestii psychicznych - nerwica natręctw, gefyrofobia (na szczęście pozbywam się jej), onomatofobia i paniczny lęk przed tirami. Kiedyś myśleli, że mam ChAD, obecna diagnoza to borderline. Krótko mówiąc - jestem zje*ana.
RoyKeane
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 18 gru 2018, 8:12
Morrow

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 18 gru 2018, 9:27
sickstick
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 18 gru 2018, 10:12
cloner
Kluchman

Post Wyświetl pojedynczy post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 11:23
piotrcies
Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 18 gru 2018, 11:36
Ponieważ pracowałam nad tym, został mi lęk przed jednym słowem, ale jego pozbyć się nie mogę. To jest bardzo głupie, po prostu trzeba by widzieć na żywo, jak reaguję na to słowo. Mam odruch bezwarunkowy - osłaniam pewien fragment ciała ręką i zaczynam zagłuszać osobę, która na ten temat gada
Morrow pisze: Rozmawiając swobodnie z futbolową, używasz słowa "rozgardiasz", ona nagle biegając chaotycznie po pokoju, zaczyna piszczeć, na zmianę płakać i się śmiać, po czym uderza głową w ścianę, upada na ziemię i wpada w konwulsje. Jak chcesz zobaczyć jak wygląda mózg na ścianie to pokaż jej wtedy zdjęcie TIRa na moście.
Kiedyś trafiłam na bardzo fajny tekst na ten temat - może jeszcze uda mi się go znaleźć. Tekst nawiązywał do mema/demota mówiącego o tym, jak to fajnie było dorastać w latach 80/90 i na jakich zajebistych ludzi wyrośliśmy, a tak naprawdę mamy pokolenie chorych psychicznie, po próbach samobójczych, niezaradnych życiowo itd.piotrcies pisze: Generalnie to i u facetów coraz częściej widzimy te problemy, też podobne schorzenia etc. Kiedyś po prostu nie mówiliśmy o tym, co nas gryzie w środku, a np. wizyta u terapeuty, psychiatry i psychologa była powodem do wstydu. Dziś to się nieco odwraca, żyjemy w stresie, dużo się mówi, z czym się wiąże taki tryb życia, a i same dolegliwości natury psychicznej stały się - to może nieodpowiednie słowo - modne. To też ma związek z czasami, w których żyjemy, tj. z sieciami społecznościowymi, które niejako zmuszają nas do uzewnętrzniania się w każdym aspekcie, nawet tym najbardziej osobistym. Lata temu, jak człowiek miał stany depresyjne, stany lękowe, nerwice etc., to się tego zazwyczaj wstydził i starał się to ukryć, dziś szafujemy określeniem depresja, nazywając nią każdy dołek psychiczny i niejako deprecjonując ją jako chorobę. Wystarczy kilka dni gorszego nastroju (u mnie np. najczęściej jest to skorelowane z pogodą), a mamy wysyp ludzi, którzy narzekają, że chyba dopada ich depresja i można odnieść wrażenie, że nagle wszyscy chorują. Ja wiem, że dziś ludzi odczuwających - tak to nazwijmy - dyskomfort psychiczny jest więcej, bo czasy się do tego przyczyniają (życie coraz szybsze, coraz większy stres, coraz większe parcie na sukces etc., to się odbija bardziej niż kiedyś), ale też znacznie łatwiej nam się mówi o tym, co nas trapi, niejednokrotnie to wyolbrzymiając, ponieważ: a) wszyscy tak robią, b) nauczeni jesteśmy już, by uzewnętrzniać liczne aspekty naszego życia. I nie mówię, że ja tak nie robię, bo robi to każdy, choć w różnym stopniu (mam wrażenie, że ja jednak jestem nieco starszej daty i chętniej dzielę się tymi bardziej powierzchownymi częściami mojego życia). Ten proces będzie tylko narastał.
futbolowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 11:41
Najgłośniej o tym, że mają depresję, najczęściej mówią osoby, które jej wcale nie mają. Ale jak mówię - szafowanie tym pojęciem deprecjonuje bardzo poważną chorobę. Żyjemy w takich czasach, że uzewnętrzniamy każdy problem w naszej głowie, ale też często je wyolbrzymiamy, bo jesteśmy egocentryczni i po prostu wszystko co dotyczy nas, jest największe, najpoważniejsze etc. Ja nie mówię, że należy dusić w sobie wszystkie złe emocje, bynajmniej, po prostu dziś nauczyliśmy się z każdej chandry robić problem i obrzucać tym wszystkich dookoła.futbolowa pisze: Problem depresji jest bardzo poważny, ale tutaj mamy dwie kwestie:
- to, o czym mówisz - "jest jesień, ale mam depresję" - czyli przypisywanie każdemu dołowi miana depresji;
- "jesteś po prostu smutna, ogarnij się" - totalnie niezrozumienie wobec osób, które rzeczywiście depresję mają.
piotrcies
Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 18 gru 2018, 11:51
Wiesz, może to taki znak naszych czasów? Nie za bardzo przypominam sobie, aby np. moi znajomi rozmawiali o problemach z rodzicami, w ogóle jak pamiętam nasze dzieciństwo/dorastanie, to spędzaliśmy je głównie na podwórku, a rodzice byli wiecznie w pracy. Nie nauczyli nas (mówię ogólnie o pokoleniu dzisiejszych trzydziestolatków) głośnego mówienia o problemach, więc teraz wykorzystujemy takie sposoby, jakie mamy, aby wyrzucić to z siebie? Wygadanie się bardzo pomaga - ja np. wykorzystuję listy i pamiętniki, dzięki nim daję upust emocjom i nie muszę iść w ślady znajomych i np. zalewać fejsa żalami na męża. Innym wygodniej jest jednak walnąć głupi status na fejsie i nawet nie myślą o tym, że, spoko, wygadaliście się, ale może niekoniecznie w takim miejscu, w którym trzeba?piotrcies pisze: Najgłośniej o tym, że mają depresję, najczęściej mówią osoby, które jej wcale nie mają. Ale jak mówię - szafowanie tym pojęciem deprecjonuje bardzo poważną chorobę. Żyjemy w takich czasach, że uzewnętrzniamy każdy problem w naszej głowie, ale też często je wyolbrzymiamy, bo jesteśmy egocentryczni i po prostu wszystko co dotyczy nas, jest największe, najpoważniejsze etc. Ja nie mówię, że należy dusić w sobie wszystkie złe emocje, bynajmniej, po prostu dziś nauczyliśmy się z każdej chandry robić problem i obrzucać tym wszystkich dookoła.
futbolowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ilka » 18 gru 2018, 15:11
Ilka
Post Wyświetl pojedynczy post autor: RoyKeane » 18 gru 2018, 15:23
Okład z męskiego białka, a jak nie to gwiżdż na pryszczIlka pisze:Jak tak czytam te Wasze schorzeniato musze przyznac, ze zdrowa baba ze mnie
I obym byla zdrowa jak najdluzej.
Ino znów moja cera szwankuje. Po nowym roku chyba wizyta u dermatologa mnie czeka ...
RoyKeane

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ilka » 18 gru 2018, 15:25
Ilka
Ilka
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio