W dwóch. Drugi tom ma ponad 900 stron i "podobno" jest lepszy.
Wyznawcą Sandersona nie jestem, dłużyzn nie lubię ale jedno muszę mu oddać - na końcu mu się to w miarę spina. Nie ma rozwiązań z dupy jak u Kinga tylko faktycznie gdzieś w tym wszystkim jest logika. Podobnie miałem z trylogią "Z mgły zrodzony". Pierwsza książka świetna, druga to teen drama przez którą brnąłem chyba dwa miesiące, pół trzeciej podobnie. Za to końcówka bardzo spoko i wszystkie te klocki poskładały się faktycznie w fajną, przemyślaną całość.
Droga Królów mnie od początku wciągnęła bo to jest fajnie zbudowany świat z kilkoma ciekawymi wątkami (Taravangian, Szeth z tym swoim kamieniem - którego w trzecim tomie w ogóle nie było). Te 800 stron o niczym to też nie była żadna droga przez mękę więc jeszcze dam szansę.
Sam Sanderson widać że lubi fantasy i bawi się różnymi konwencjami. Nie wiem czy tu już polecałem ale opowiadanie "Szósty ze zmierzchu" mnie naprawdę urzekło, liczę, że któryś z tych jego przydupasów napisze książkę w tym świecie.





