Na dzień dobry Monaco 2003/2004.
Kto by pomyślał, że to już 12 lat. Trzeba przyznać, że drużyna z Księstwa chyba podbiła serca większości społeczeństwa. Taki Kopciuszek prowadzony przez Deschampsa, który 2 lata wcześniej skończył karierę grała piłkę nie tylko pełną pasji, bardzo przyjemną dla oka ale i efektywną. Losowani z 4 koszyka w LM zrobili prawdziwą furorę. Począwszy od 8:3 w grupie z Deportivo po niesamowite mecze z Realem w ćwierćfinale i równie emocjonujący dwumecz z Chelsea w półfinale. Jak na zespół, o którego sile w dużej mierze decydowali piłkarze wypożyczeni jak Morientes (zawsze w cieniu Raula, ten jeden sezon na wypożyczeniu w Monaco był najlepszym w jego karierze), Ibarra czy Cisse ekipa Deschampsa wygladała niesamowicie. Skrzydła Rothen-Giuly były pożądane przez całą Europę. O dziwo, większą karierę zrobił ten drugi a Rothen przepadł choć zapowiadał się na giganta. Największą karierę z tej ekipy zrobił Evra, choć taki Squillaci też dopisał sobie kilka uznanych marek w CV. No i na ławce siedział wówczas pewien Togijczyk, który potem gustował w londyńskich gigantach i nawet miał epizod w Realu.
Generalnie to Monaco z 2003/2004 sprawiało wrażenie idealnie skrojonej drużyny. Tam każdy był potrzebny, większość piłkarzy nie potrafiła się później już tak odnaleźć jak zrobiła to w drużynie Deschampsa. Tacy Zikos i Bernardi byli w tym zespole nieocenieni, potem zniknęli. Dla takiego Prso to był klub i sezon życia. Szkoda też, że ten zespół było nam oglądać w takiej formie jedynie przez rok. To był taki romantyczny powiew świeżości w epoce, w której pieniądz zaczynał coraz więcej znaczyć w futbolu. Po udanym sezonie cały zespół rozkupiono wyrywając z niego wszystkie fundamenty. Rothen poszedł do PSG gdzie nie był nawet w połowie tak dobry, Giuly trafił do Barcy gdzie pozostawił po sobie dobre wrażenie - był takim trochę Pedro sprzed kilku lat dla klubu z Katalonii. No i tak jak i Evrze udało mu się sięgnąć po tę LM. Pat odszedł dopiero po dwóch latach żeby stać się jednym z najlepszych LB w historii MU. Morientes po wypożyczeniu uciekł do Liverpoolu, Prso trafił do Rangersów. No i po tej rozsprzedaży przede wszystkim odszedł Deschamps na początku sezonu 2005/2006 po kiepskim początku.
Mimo tych wszystkich ciepłych słów tej ekipie nie udało się nic wygrać. Finał LM przegrali z kretesem z Porto Mourinho, w lidze skończyli na 3 miejscu, w pucharze krajowym też polecieli stosunkowo wcześnie. Po tym pięknym sezonie nastały chude lata, okupione spadkiem do niższej ligi. Dopiero pieniądze z zewnątrz zrobiły robotę i dały w zeszłym roku wicemistrzostwo. Tak czy siak ostatnim istotnym trofeum w klubowej gablocie pozostaje mistrzostwo kraju z 2000 roku.












