Zwolnienie Lujego miało nastąpić juz dawno temu, teraz to dogorywanie, jakis niezły mecz na 10 tego nie zmieni, ekipa jest fizycznie i psychicznie rozpierdolona. W całej tej błazenadzie zaluje ze Fabian nie strzelił wtedy gola.
Co do meczu... poza Depayem i Romera to reszta zagrał zenujaco co juz nie dziwi








Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)
Post Wyświetl pojedynczy post autor: maxskr » 18 lut 2016, 20:55
Jeżeli nagle nie będzie jakiejś cudownej zmiany, to niestety, ale to pójście ścieżką wydeptaną przez Liverpool jest coraz bardziej prawdopodobne. Realnie patrząc, będzie cholernie ciężko uratować ten sezon. Multum kontuzji, nawet jak niektórzy niedługo wrócą, to pauzują tyle, że nie będą z miejsca w optymalnej formie. Kto ma ciągnąć ten zespół do przodu? Dwóch Hiszpanów nie pamięta jak się gra w piłkę, Lingard dopiero zaczyna grać regularnie na poziomie Premier League, to samo Depay i Martial. Oni mieli być uzupełnieniem tych domniemanych liderów, a wychodzi na to, że wszystko teraz będzie zależne od nich. Miesiące prawdy przed nami.