No to człowieku obczaj to.
Piękny sierpniowy wieczór, ja z piwkiem po piłeczce rozkładam się na kanapie. Taki dobry humor miałem, bo mi wszystko wychodziło, w ogóle jakiś taki dzień był piękny, ptaszki śpiewały, kot spał na balkonie sąsiada, no sielanka jak z Kaczora Donalda. No to zaproponowałem swojej kobiecie żeby coś obejrzeć. Ona na to, spoko, jasne, tylko że dokończy program. Akurat pech chciał, że oglądała jakiś tam ukraiński program co to tam dzieciaki występują. Lubie czasami popatrzeć w ukraińskie kanały bo, to muszę im przyznać, szoł to oni potrafią robić. Chyba jeszcze radziecka sztuka programów rozrywkowych. No to tak se siedzę, te piwko wchodzi tak dobrze aż tu nagle wychodzi taka mała wyszczekana idealna i szczerzy zęby do jury. Taka Miley Cyrus spod Charkowa czy innego Krzywego Rogu. I mówi że będzie śpiewać. Muzyczka się zaczyna, ja w napięciu czekam na performance a tu...
Jak nie zacznie japy drzeć "SMAAAAAAAAJL" i raz i drugi "SMAAAAAAAAAAAJL" i trzeci SMAAAJL.
Ciary mi przeszły od paznokci na nogach po włosy, takiego spięcia nerwowego dostałem że butelka mi w łapie pękła, paluchy pocięte, kanapa we krwi, kobieta się drze że krew z piwem to na pewno nie zejdzie, ryczeliśmy na siebie chyba z pół godziny, ale te przeklęte SMAAAAJLLLL to jeszcze przez tydzień w nocy słyszałem, jak dzwięki miasta znikały.
Prawdę mówiąc do dzisiaj mnie trzepie na samą myśl.


