To jest szal [ch**] co ze mna zrobili.
Moge gadac na moja robote, ale stary wlasciciel jest gosc i pokazal to po raz kolejny. Zadzwonil do mnie kolo 14 i powiedzialem mu, ze sie zalamalem i nie wiem co robic. Odzwonil po 10 minutach i powiedzial, zebym sie ubieral, bo o 16 mam wizyte u jakiegos wybitnego specjalisty znanego na cala Belgie.
Pojechalem, przebadal mnie, podzwonil, poszperal. Co sie okazuje? Leczyli mnie na w ogole cos innego. To nie zadne sciegna i bark, a nerw w rece, ktory mnie meczy. W sumie dziwilem sie dlaczego to nie bark mnie boli, a raczej okolice lokcia az do dloni, ktora sie non stop trzesie. Wedlug tego lekarza bardzo mozliwe, ze to ma cos wspolnego z moim niedawnym wypadkiem. Walkon w szpitalu mowil, ze to bark, ale bol rozchodzi sie na cala reke i w ogole, zebym nie drazyl, bo on wie lepiej i malo go obchodza moje nerwice.
Jezeli to okaze sie prawda to wniose skarge i bede ubiegal sie o odszkodowanie. Stracilem na tym 500 euro + zezarlem worek lekow, ktory rozpieprzyly mi watrobe i dostalem blokade, ktora odbije mi sie pewnie w przyszlosci. A juz na pewno napluje mu w twarz.
Malo tego - dzisiejszy specjalista zadzwonil do znajomej i umowil mnie na wtorek na specjalnie badanie dostepne tylko w jednym szpitalu w Bxl, na ktore normalnie trzeba czekac miesiacami. Cena dzisiejszej wizyty - 0 euro, choc oczywiscie probowalem wciskac mu pieniadze.
Po raz pierwszy od dluzszego czasu zobaczylem swiatelko w tunelu i nawet troszke poprawil mi sie humor. Oby sie udalo.



