Kiedyś w kawiarence filharmonii opolskiej pani podała mi herbate w dzbaneczku, ale nigdzie nie było filiżanki. Herbata zdążyła wystygnąć, gardło zaschnąć gdy w końcu udało mi się ją dowołać. Okazało się że filiżanka cały czas tam była - jako dolny element składanego dzbanczeka.
Jaki z tego wniosek? Obczaj pudło jeszcze raz, może kółeczka są gdzieś przyczajone.



