Słyszałem dziś ciekawą historię od mojego najlepszego kumpla, który ostatnio miał trochę do czynienia z sędzią międzynarodowym, rodowitym Kosowianinem. Historia z ust do ust ale nie mam podstaw żeby nie wierzyć więc się podzielę. Otóż ten sędzia brał udział w procesie sankcjonowania niepodległego Kosowa a aktualnie, z racji wspomnianej pracy, piastuje tam urząd lokalnego sędziego. No i poopowiadał interesujące rzeczy jak się tam ma sprawa. To, że wciąż bywa niebezpiecznie i sami mieszkańcy są bojowi to jedno, system prawny i jego egzekwowanie to jednak ciekawa sprawa. Panuje u nich prawo zwyczajowe, które opiera się na Kanunie - kodeksie z 15 wieku. Przewiduje on m.in. zasadę "śmierć za śmierć".
Samo Kosowo jest złożone z klanów czy rodów jak kto woli. No i praktycznie każdy posiada tam broń. Z relacji wynikało, że niewiele jest bójek i tłuczenia się, za to sporo zabójstw czy to z powodu otwartych konfliktów jak i z błahych pobudek. No i teraz najlepsze. Wedle relacji wspomnianego sędziego, jeśli przedstawiciel jakiegoś rodu zabije przedstawiciela drugiego rodu, niezależnie od pobudek, to pokrzywdzona rodzina/klan w ramach kodeksu może zabić wybranego przez siebie przedstawiciela rodu, który popełnił morderstwo i wszyscy to respektują, zarówno sądy jak i obywatele. Może wszyscy o tym wiedzą, dla mnie to była nowa wiedza.
Co ciekawe, prawo uległo złagodzeniu w stosunku do przeszłości bo wcześniej w ramach zemsty dopuszczalne było wybijanie całego rodu ale że za dużo obywateli Kosowa poniosło śmierć i populacyjnie było to niebezpieczne.



