Chelsea FC

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Chelsea FC

Post autor: blackmore » 04 sty 2017, 23:05

Tottenham Hotspur - Chelsea 2:0

ładnie nas rozjechali. Nie od dziś wiadomo, że The Blues w ostatnich latach na White Hart Lane grać nie potrafią i chwilę temu zostało to potwierdzone. Słabiutki występ Chelsea, a nie wiem, czy należało się śmiać czy płakać, gdy przy straconych golach ostatnimi stoperami byli... Azpilicueta i Moses. Tak, akurat oni najwięcej zrobią w walce powietrznej. Tym bardziej niezrozumiałe jest, co Cahill robił przed polem karnym, a Luiza to w ogóle nie widziałem.

Pewnie, można wspominać strzał Hazarda z 5. minuty, czy obiecujące wejście w drugą połowę, ale fakt jest taki, że przegraliśmy. Tottenham nie zagrał wybitnie, ba, moim zdaniem jego występ trudno oceniać jako "bardzo dobry", bo poza trafieniami Alliego, chyba tylko uderzenia z dystansu w wykonaniu Eriksena można uznać za groźne akcje, lecz gospodarzom należy oddać to, że mieli do skończenia dwie akcje i to zrobili, jednocześnie na spokojnie kontrolując grę pod własną "szesnastką".

Kapitalny mecz Wanyamy, a po drugiej stronie koszmarny Kanté. Nudzą mnie komentatorzy z tymi swoimi podnietami odnośnie Francuza. Dobra, był świetny w Leicester, ale na ten moment jestem z transferu tylko zadowolony, tzn. super, że mamy takiego gościa w środku pola, jednak Kanté zaliczył już kilka naprawdę kiepskich występów w barwach nowego zespołu i musi jeszcze wiele pobiegać, aby móc go zestawiać z Makélélé.

Matić tragedia, Pedro też... Moses i Alonso to są zawodnicy, którzy po sezonie powinni zostać zastąpieni. Niestety, to nie ten poziom umiejętności, aby regularnie skutecznie wojować z najlepszymi. W ostatnich tygodniach w meczach z niżej notowanymi rywalami narzekałem na ich występy, a przyszedł mocniejszy Tottenham i brutalnie potwierdził moje smęcenie.

Gratulacje dla Pochettino. Był bliski pokonania Conte na Stamford Bridge. Nie udało się, jednak dzisiejszego wieczoru tego dokonał.

Doceniam także postawę Włocha. Na jego twarzy malował się olbrzymi smutek, ale wygrywamy bądź nie, i tak wyszedł na boisko, poklepał zawodników, poprzybijał piątki...

Brawo, klasa.

Wróć do „Anglia”