Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: blackmore » 11 maja 2017, 0:43

Atlético Madryt - Real Madryt 2:1

początkowo miałem oglądać Southampton z Arsenalem, ale w ostatniej chwili coś mnie tknęło, aby odpalić jednak derby Madrytu (chyba że rzeczywiście nigdzie Premier League w tym czasie nie transmitowali, ale już nieważne). Cóż, z wyboru jestem usatysfakcjonowany, chociaż byłem bardziej do momentu gola Isco. Trafienie Hiszpana zamknęło dwumecz, aczkolwiek nie będę ukrywać, że choćby ze względu na Zidane'a, awans Królewskich mnie cieszy.

Fajnie, że Simeone od początku wystawił Torresa, który zastąpił słabiutkiego tydzień temu Gameiro. O ile był dla Chelsea katorgą, to jednak Hiszpanowi dobrze życzę. Gdy przechodził do Milanu, liczyłem, że się tam odbuduje. Nie udało się, ale bacznie śledzę jego poczynania w Atlético, zawsze, gdy zobaczę wynik meczu, a Torres jest na liście strzelców, to muszę sprawdzić, jak strzelił. Naturalnie uciecha jest większa, gdy zrobi to w meczu Atlético, które oglądam "na żywo", a takich też było kilka.

Dobra, wracając do meczu. Gospodarze wyszli z pełną determinacją na to spotkanie i jeszcze zanim ukąsili po raz pierwszy, to zmusili Navasa do interwencji na bliskim słupku. Bodajże po strzale Koke. To był sygnał, że Realowi łatwo nie będzie, a Rojiblancos zrobią wszystko, aby jeśli nie awansować do finału, to przynajmniej godnie się pożegnać ze stadionem. Naturalnie przyjezdni również mieli swoje szanse, ale Oblak przypomniał, dlaczego pytają o niego duże kluby.

Cholernie mnie irytował Isco. Niby szybki, niby aktywny, a jednak tyle, co spartaczył... Albo za lekkie podania, albo zbyt późno się na nie decydował i akcja straciła impet... Już tydzień temu pisałem, że jak dla mnie wypadł średnio, ponieważ świetne zagrania przeplatał słabymi, ale dzisiaj poza tym, że z ochotą się pokazywał do gry, to nie mogę o nim za wiele dobrego powiedzieć.

Odwrotnie niż z Modriciem. Chorwacki pomocnik pokazał kawał porządnej piłki, nie tylko rozgrywając, ale również umiejętnie dryblując. Niesamowite ma wyczucie tempa, były Kogut wie doskonale, kiedy ruszyć do przodu, a kiedy wstrzymać hamulce i jeszcze się rozejrzeć, aby postawić na inny wariant rozegrania.

Na plus także Ramos, który wygarnął kilka otwierających drogę do bramki podań. Były momenty, gdy Rojiblancos grali prostopadłymi zagraniami, czasami górą, lecz lider królewskiej defensywy wzorcowo czyścił. Klasa.

Gratuluję finału, tak samo jak Juventusowi. Jesteście krok od dokonania czegoś historycznego. To będzie jednak duuuuuży krok.

Wróć do „Hiszpania”