Ale od kiedy tylko zszedł tragiczny, ale to TRAGICZNY Herrera i przeszliśmy na 4-4-2 od razu inny mecz. Rashford i Lukaku mieli meczowe na nogach. Felek dał dobrą zmianę, choć pierwszych kilka kontaktów słabych, ale na tle nie umiejącego NIC Herrery wydawało się jakby nagle ktoś po czerwonej kartce pozwolił Manchesterowi grać w 11. Lingard cieniutko, trzeba było go dać w zmianach i liczyć że coś walnie z daleka. Matić szarpał cały mecz i to chyba po jego strzale dobił Belg. Dla mnie to wyglądało jak odwrotność finału LM, gdize Real grał dopiero w drugiej połowie.
Wbrew pozorom zagraliśmy dość dobry mecz. Pogba i Lingard cieniutko. Francuz, tak jak Hiszpan momentami tylko chodził od jednego zawodnika do drugiego nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Darmian poprawił się w drugiej połowie, ale jak był naciskany, to robili go jak chcieli.
Na pewno nie mamy się czego wstydzić, ale to wszystko.



