Pokazuję Ci, że nie wypowiadam się co do meritum, tj. nie mówię czy mądrze, czy nie mądrze przygotowali wyprawę, nie mówię czy w dobrym, czy złym momencie atakowali, nie mówię ten himalaista jest lepszy, a ten gorszy, itd.
Jedyne do czego się odnoszę, to aspekt ubezpieczenia, tj. albo oni albo instytucje z którymi współpracują, powinny mieć z góry zapewnione takie, które by automatycznie powodowało start możliwie pełnej akcji ratunkowej.
Jeśli o to nie zadbali, a instytucje państwowe ich ratują "na szybko", to powinni później państwu za to oddać. A pokaźną sumę na oddanie mieli już w momencie w którym państwo wysłało kasę. Teraz nawet słyszę, że to była jedynie gwarancja ze strony państwa, czyli konto które zbierało hajs, spłaci koszty. I tak to powinno wyglądać moim zdaniem. Za kosztowne hobby/sport powinno się płacić samemu, z datków, od strony sponsorów i z wcześniej uzyskanych dotacji na sport.



