Mocno naciagane, taka Barcelona grala-i ciagle gra- pilkarzami ktorzy tez wygrali wszystko, Lige Mistrzow, Mundial, Mistrzostwo Europy - smiem twierdzic ze jakby te sukcesy zsumowac indywidulanie, to ci z Barcelony wygrali nawet wiecej, swoja lige tłukli seriami, a takiego łajna nie odstawili w lidze (oczywiscie mam na mysli te czasy Messi-Ronaldo).
Druga sprawa, jak ogladam Real i Barce w tych czasach Messi-Ronaldo to zawsze mam wrazenie ze za chwile strzela gola. Nawet jak sa pod swoja bramką. I ci i ci. To sa jedyne kluby ktore moga to zrobic w kazdym momencie meczu. Taką maja sile przebicia w tych dwoch pilkarzach. I to jest pierwszy sezon w ktorym ogladajac RM takiego wrazenie calkowicie nie mam. Oni wygladaja jak normlany zespol, ktory zatracil ten pierwiastek boskosci. Prawdopobnie wlasnie przez zjazd Ronaldo do bazy.
Resasumujac: uwazam ze nie ma absolutnie mowy o zadnym przesyceniu, bo w dzisiejszym sporcie cos takiego nie istnieje. Dzis kazdy chce byc lepszy, najlepszy. Problem RM nazywa sie - brak goli Ronaldo, a moze, zjazd do bazy tego pilkarza, pilkarza ktory pobil mase rekordow strzeleckich sprzed 50 i wiecej lat. To nie jest tak, ze nie bedzie Ronaldo, bedzie ktos inny i tez bedzie tyle strzelał. No wlasnie nie bedzie strzelał. Bo wyniki strzeleckie Ronaldo sa anormalne i sa nie do powtorzenia przez najblizsze xxx lat. Zreszta to samo czeka Barcelone po odejsciu Messiego.



