Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7925
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: masacra » 28 maja 2018, 11:45

Morrow pisze: Bramkarz to newralgiczna pozycja. Jak napastnik nie trafi do pustej bramki i zepsuje karnego to będzie wyśmiany i wyszydzany ale raczej za jeden taki mecz nikt go z klubu nie wyrzuci, nawet jeśli będzie to finał LM. Jak stoper zaliczy szybko idiotyczne czerwo a zespół przegra to zostanie napiętnowany ale nikt go za to raczej nie ukrzyżuje. Kiedy golkiper zaliczy taki występ jak Niemiec to jego kariera w wielkiej piłce może się skończyć. Karius zanotował mecz haniebny dla bramkarza, w dodatku w najważniejszym meczu klubowym roku, coś takiego nie zdarza się często. Być może coś w nim pękło po tym pierwszym kuriozalnym golu i wówczas uleciała z niego cała pewność siebie. Może zjadła go ranga meczu ale przecież on z Romą i City gdzie presja i emocje były ogromne miał sporo do roboty i w bramce notował naprawdę dobre występy. Na tyle, że nawet tu pojawiały się głosy, że może w sumie na Anfield nowy GK nawet nie jest potrzebny. W przeciwieństwie do nawet takiego Navasa, który przecież też puszczał szmaty mogące kosztować Real awans na drzewku, do tego finału, ten Karius był całkiem mocnym punktem defensywy, zdolnym do czegoś ekstra. Trudno było napisać, że wygląda jak "totalny amator". Nie był to poziom bliski De Gei ale jak na 24-latka w swoim pierwszym prawdziwym sezonie w Anglii, wstydu nie robił. Poziom rozgoryczenia i żalu zarówno wśród kibiców, jak i partnerów musi być ogromny ale gdyby wczoraj dwie bramki Realowi podarował Alexander-Arnold albo Van Dijk to też byłyby komentarze, że to goście bez przyszłości na Anfield, zdolni błyszczeć tylko w słabszych klubach? Podejrzewam, że nie. Też byłaby złość i żal ale nie na taką skalę.
Morrow, to jest głębszy problem. To sie nie sprowadza do tego finału.
Karius nigdy w klubie nie pokazał tego, ze moze byc kiedys z niego czołowy bramkarz ligi. Sam to zresztą zauwazyłes, pisząc o zadatkach na niezłego rzemieślnika na nic wiecej. Cała, ze tak powiem ''euforia'' związana z Kariusem, która pozwalał niektórym (podkreslam to - niektórym) miec nadzieje, ze Liverpool nie bedzie musiał wzmacniac tej pozycji w lecie, wynikała z faktu, ze Karius przez ostatnie pół roku uniknął wiekszych wpadek.... a w zasadzie nawet nie tyle uniknął, co miał tyle szczescia, ze jego kilka mniejszych błedów (jak np nieodpowiedzialne wyjscia do piłki czy ''wypluwanie'' obronionych strzalów przed siebie) nie konczyły sie bramkami. Ale w tym czasie nie zabłysnąl niczym szczególnym. Odnosząc to do piłakrzy z pola, skoro juz zaczęłes takie proownania, nie zaliczył nigdy takiego występu jak np Lovren w finale. Lovren, który był naszym najlepszym zawodnikiem tego spotkania. ALbo, drugi przykąłd, takiego wystepu jak Alex Arnold w pierwszym meczu z City. Karius nie miał pojedynczego meczu, po kórym z pełym przekonaniem mozna by było powiedziec, ze go Liverpoolowi wybronił. Jego najlepsza interwencja, to obrona strzału Wanyamy z meczu z Tottenhamem na Anfield. Spektakularna, zajebiscie wyglądająca ale tez znowu nie był to zaden cud. Po za tym bronił to co powienien był obronic, a wpuszczał kazdy trudniejszy strzał. W takim samym miejscu był rok temu Migniolet. Jak sie skonczyło to zajebiste pół roku Belga (o ile za zajebiste dla bramkarza moze byc po prostu nie wpuszczanie szmat przez kilka meczy z rzedu) to wszyscy wiemy. Skonczyło sie tak, ze przegrał rywalizacje z Kariusem. A co tez trzeba uczciwie oddac, Migniolet nie miał nigdy az tak kompromitujacych wpadek jak Karius w finale.
Dobra gra w defensywie na wiosne nie wynikała w najmniejszym stopniu z dobrej gry młodego Niemca. On, jak pisałem, nie pokazał przez te pół roku niczego co pozwalało by przypuszczac, ze ma zadatki na cos wiecej niz solidnego rzemieslnika.

Dlatego to porównanie:
Morrow pisze:
Porównanie z pracą Doktorka ciekawe ale przekładając to na realia piłki nożnej trzeba by wywalać za każdą większą wpadkę, analogicznie w Liverpoolu powinni wywalić Gerrarda za tę słynną stratę z Chelsea, w Holandii Robbena za niewykorzystane patelnie w finale MŚ, całą kadrę Brazylii za wpierdol z Niemcami a na Stamford Terry'ego za poślizgnięcie się przy karnym w Moskwie.
Jest zgoła absurdalne i dobrze o tym wiesz. Karius to nie Gerrard, ani nie Robben. To nie ejst gosciu, który udowodnił, ze jest top class, a wpadki z pojedynczego meczu mozna traktowac jako chwilowe zacmienie formy. Ja bym go nawet obok Lovrena nie postawił. Lovrena, który tez dosyc regularnie popełnia kompromitujace błędy. Ale ten sam Lovren w czasie swojej kariery na Anfield zaliczył tez całą mase naprawde solidnych i kilka wręcz spektakularnych występów.
Gdy Valencia z United zaliczy kompromitujacy występ, to kazdy przyjmie to jako wypadek przy pracy, słabszy dzien, nic wiecej. Bo on wczesniej mase razy potwierdił, ze jest top class. Ale jak taki sam wystep zaliczy Darmian, to dla kazdego bedzie to tylko potwierdzenie, ze gosciu sie zwyczajnie nie nadaje. I identycznie jest z Kariusem. Absurdalne porownanie.

Druga sprawa. Karius w klubie zostanie, o to mozesz byc spokojnym. Migniolet jest na wylocie, a Liverpool nie jest w na tyle komfortowej sytuacji by moc sobie pozwolic na wymiane całej formacji w jednym okienku (vide boki obrony ManC), nawet jesli jest to tak nieliczna formacja jak bramkarze. Ale to czy zacznie jako ''1'' czy jako rezerwowy, to juz jest osobna kwestia. Wg mnie moze, a w zasadzie powinien zacząc jako rezerwowy. Bo jaki sygnał da piłkarzom Klopp jesli dalej bedzie polegac na gosciu, który nigdy, ani razu, nie potwierdził, ze moze wzniesc sie na poziom top class? Mało tego, ze nigdy takich ambicji nie potwierdził, to jeszcze w trakcie swojej kariery na Anfiled ewidentnie przegrał nam kilka meczy, w tym ten najwazniejszy od 11 lat. Jaki to bedzie sygnał? Przecie to tylko wkurwi tych chłopaków. Bo co z tego, ze oni zagrają w sumie zajebisty mecz, ze beda bronic na swiatowym poziomie, atakowac z szaloną pasją, co z tego? Skoro niemal za kazdym razem jak juz dopuszcza przeciwnika do oddania srzału to moga byc niemal pewni, ze sonczy sie to bramką. Nie da sie całego meczu bronic w ten sposob, by blokowac kazda mozliwosc oddania strzału. To niewykonalne. A z Kariusem w bramce, tak jak wczesniej z Mignioletem, mozesz byc pewien, ze kazdy trudnieszy strzał skonczy sie golem.
Tu potrzebny jest nowy bramkarz. Nie tylko po to by w krytycznych momentac wybronic druzyne, nie tylko by wniesc jakosc wartc dodaną do zespołu, dac cos od siebie. ALe tez po to by reszta zawodników poczuła sie pewniej. To mzoe byc taki sam casus jak z van Dijkiem. Gosci oprocz tego ze sam jest obronca absolutnie zajebistym, to jeszcze ma takie cos co robi jego partnerów z obrony lepszymi obroncami. I taki bramkarz jest potrzebny. Ta druzyna nigdy, podreslam to nigdy, nie bedzie kompletna z takimi recznikami jak Karius i Migniolet w bramce.

I na koniec. Jest dokąłdnie tak jak piszesz. Nikt o przegranych nie bedzie pamietał. Bardzo podobała mi sie wypowiedz Andyego Robertsona po meczu. On stwierdził, ze oni pojchali tam wygrac, ze dla niego drugie miejsce jest tak samo dobre jak miejsce ostatnie. Szanuje w [ch**]. Taka mentalnosc mi sie podoba.
Nikt, nawet w Liverpoolu nie wraca do finału LM z 2007 roku. Nikt nawet do tej kampani nie wraca mimo, ze po drodze było kilka naprawde fantastycznyc wystepów (pokonanie Barcelony czy Chelsea m.in). Nikt niechce o tym pamietac, bo co nam z tego skoro nie zakonczyło sie to happy endem? Albo jestes pierwszy albo jestes nikim. Cała prawda.

Wróć do „Puchary Europejskie”