Nie lubię się bawić w takie porównaniaSalas11 pisze: Znów to "praktycznie". Masz ognisko które paliło się jakiś dłuższy czas ale w pewnym momencie zaczęło przygasać. Bo zerwał się wiatr, bo zaczęło padać, bo się zagapiłeś i (uwaga: przekaz!) zapomniałeś dorzucić drewna. Co robisz? Próbujesz je podtrzymać czy stwierdzasz - a pierdolę, rozpalę sobie następne jak się rozpogodzi?
W poprzednim związku miałem wiele kryzysów, ale zawsze jakoś dało się to przepchać dalej. Jak się skończyło to żałowałem, że stało się to tak późno. Doświadczenie nauczyło mnie na tyle, że teraz wiem, że jak nie widzisz przyszłości to odpuść zamiast na siłę starać się to naprawić


