W drugiej połowie przede wszystkim zabrakło Nagyego, który zszedł z urazem, a w pierwszej połowie to on robił Legii całą grę. W drugiej połowie Kucharczyk miał to ciągnąć? Czym, swoimi dośrodkowaniami w trybuny? Proszę Cię, nie zwalajmy tego na kondycję. Przyznaj mi w końcu rację, że Kuchy musi odejść
W drugiej połowie budzi się Imaz i to on robi robotę, obnaża przy tym fatalną formę Malarza i całego bloku defensywnego Legii. Przecież Wisła w I połowie nie miała kupy w majtach, co nie? Byli po prostu głęboko cofnięci i czekali na błędy. Przeliczyli się nieco, co później naprawili. W ogóle, to uważam, że gdyby Wisła wyszła od pierwszych minut blokiem defensywnym wyżej, a nie stojąc we własnej bramce, to mogliby tutaj Legię pocisnąć bez mydła.



