Super Express 08:53
Grzegorz Rasiak miał być naszą najgroźniejszą bronią w meczu z Anglią. Bo gra na Wyspach, bo potrafi walczyć w powietrzu, bo sam zapowiadał, że szykuje Anglikom bombę. Jak wyszło? Wszyscy widzieli, że to był niewypał. Bardzo słaby mecz w wykonaniu napastnika Tottenhamu i miażdżąca krytyka.
Rasiak często gubił piłkę, podawał do rywali, był 12. zawodnikiem Anglików. To są opinie o twojej grze po meczu z Anglią...
Bo tak jest najłatwiej i typowo po polsku. Skoro przegraliśmy, to musiał się znaleźć kozioł ofiarny. Teraz pewnie nikogo w Polsce nie obchodzi, że w piłkę gra jedenastu. Nie, teraz wychodzi na to, że grał tylko Rasiak i przeze mnie przegraliśmy. Ciekaw jestem, co by się mówiło, gdybyśmy jednak zremisowali. Pewnie byłoby tak: Anglicy zagrali bardzo słabo, dopisało nam wielkie szczęście, a awans wywalczyliśmy przypadkowo. Już taka nasza mentalność.
"Zagrałem słabiej niż zwykle, to jasne. Miałem za dużo niepotrzebnych strat, kilka niecelnych podań"
"Wszyscy wiedzą, że moją najsilniejszą stroną jest gra głową. Ale do tego potrzebne są akcje skrzydłami i wrzutki w pole karne. Wtedy mógłbym się przepchnąć i powalczyć o gola. A ile my mieliśmy dośrodkowań w trakcie meczu? W sumie trzy!"
No wreszcie przerwal milczenie



