Najlepszą grą roku 2018 roku zostało GoW, a nie RDR2. I ja się pod tym podpisuję.
RDR2 jest świetna ale nie ma szans w starciu z 1. Pierwsza część była idealnie wyważona, wręcz nierockstarowo, nie przytłaczała swoją ogromną zawartością. To jedna z lepszych gier w jakie grałem. Fabuła była dobra i ciągnęła grę do przodu, multum dodatkowych możliwości przy okazji, to był tylko dodatkowy smaczek. W dwójce już wróciła bolączka większości GTA, świat jest wielki, opcji jest ogrom i paradoksalnie, to jest też trochę minus, rozmywa się przez to główna oś fabuły, która jest słabsza niż w 1, a wątki poboczne nie są choćby w połowie tak dobre jak w Wieśku. Dlatego też większość osób, które znam, przerywało grę przed ukończeniem, bo byli znużeni i wracało do niej po miesiącu albo dwóch, bo gra ich przytłaczała. Wielka gra ale wpadła w pułapkę przerostu contentu i cierpi na brak odpowiedniego balansu.
GoW to z kolei zdecydowanie najlepsza gra serii, wszystko tu świetnie zagrało. Jeden z najlepszych, jak nie najlepszy z ekskluzywnych tytułów na PS4.
Sekiro ponoć bardzo dobre ale grą roku raczej na pewno nie zostanie.



