Akurat zdaniem Nahornego bym się w ogóle nie sugerował - gość ma w zwyczaju pieprzyć głupoty, tak że to, że nie widział spalonego, w ogóle nie może dziwić. I tak pomylił się tu niewiele, bo o centymetry, zwykle te jego gafy są gorsze. Jeden z najsłabszych i najbardziej przehajpowanych ekspertów w Polsce.
Spalonego nie było, jeśli w tak bajerancki sposób mamy mieć poprawne decyzje, niech to stosują. To pokazuje, jak bardzo ludzkie oko potrafi być zawodne, bo pewnie bez tych linii zdania byłyby podzielone, a VAR miał właśnie jednoznacznie rozstrzygać.



