I nawet jeśli przegramy ten mecz, to może się okazać, że ścieżka olimpijska nie zostanie zamknięta!
Bo w kolejnych ćwierćfinałach jutro, ani Francja nie jest faworytem w meczu z USA, ani też Czechy podobnie w pojedynku z Australią.
A więc w półfinale wówczas z Europy byłaby tylko Hiszpania i pozostała czwórka europejska grałaby o miejsca 5-8 czyli faktycznie o jeszcze jedną przepustkę na Igrzyska w Tokio.
A że akurat gralibyśmy najpierw z Czechami i to jak sądzę jest rywal na naszym poziomie, bo są taką samą niespodzianką w ćwierćfinale mundialu jak my, czyli wygrać z nimi jest w granicach naszych możliwości, W drugiej parze graliby Serbowie z Francuzami i ktokolwiek nie wygra, byłby znowu trudnym rywalem do pokonania w pojedynku o piątą lokatę...
PS: raczej POLSKA KOSZA



