Po pierwsze: ja nie rozmawiam o jakimś czyimś postulacie, a o tym czym jest minimalna tak w ogóle. Ona tym właśnie jest i w wyżej wymienionych warunkach jest korzystna.MarcinW pisze: ↑12 paź 2019, 19:32Innymi słowy nie widzisz nic „niewłaściwego” w tym ze płaca 50 % (strzelam) osób żyjących w tym kraju zostanie zrównana bez względu na podaż/popyt na rynku pracy, wymagane kwalifikacje do wykonywania pracy ma określonych stanowiskach, zawodach (itp) a znaczna cześć społeczeństwa zostanie pozostawiona pod kreska bo zdaje się ze szeroko rozumianej budżetówki podwyższenie płacy minimalnej nie obejmie.
Po drugie: rynek dalej istnieje kiedy jest minimalna. Z zawodów mniej wygodnych, trudniejszych, bardziej wyczerpujących, ludzie będą rezygnowac na rzecz tych wygodniejszych. Przy "równej" płacy, to inne kwestie stają się kluczowe. Wtedy te prace, które były na minimalnej, muszą podwyższyć pensje powyżej niej, żeby ktoś chciał tam pracować.
Po trzecie: nie ma czegoś takiego jak "sprawiedliwa płaca". Płaca jest warta coś nie moralnie, ale rzeczowo. Jak za tą minimalną pracownik nie będzie wykonywał zysku, to zamknie się miejsce pracy. Jeśli będzie się utrzymywał rynek pracownika mimo takich zwolnień, to znaczy że właśnie wymieniliśmy jedno nierentowne miejsce pracy, na rentowne. Jeśli rynek pracownika będzie spadał, czyli bezrobocie będzie rosło, to wzrost minimalnej musi być zatrzymany. Minimalna nie ma być jakimś zadośćuczynieniem rynkowym, tylko wygryzieniem przez masy obywateli od pracodawców ile się da przy korzystnych dla siebie warunkach, czego nie mogą osiągnąć negocjując pojedynczo.
Tak samo jest z podatkami: Masz stagnację lub kryzys? Obniżaj podatki i wydatki do bólu, żeby Twój rynek był bardziej konkurencyjny.
Masz potężny wzrost i warunki rozwoju? Każ sobie, jako państwu płacić więcej, bo Twój towar (rynek produkcji i zbytu) jest dobry.
Rynek, miejsca pracy, podatki... To cena, to towar, który sprzedają państwa korporacjom i firmom.
Po czwarte: Gdybym był kosmitą, przybył na świat i miał zgadywać kto zarabia więcej, to w topce byłby śmieciarz, pielęgniarka, czy pracownik MOPSu, bo ich warunki pracy są tak trudne, że liczba ludzi gotowa się tego podjąć jest automatycznie malutka, a oni nieodzowni do utrzymania się społeczeństwa w pewnych racjonalnych ramach. Ale piszę o ZGADYWANIIU jako fish out of water. Dlatego tak, te "gorsze zawody" mogą jak najbardziej zarabiać lepiej niż białe kołnierzyki.



