Logika raczej drewniana, a nie żelazna. Oprócz tego, że mazowieckie ma 2,5 raza więcej mieszkańców niż podkarpackie, trzeba brać pod uwagę też to, że głosowanie na prezydenta to nie tylko głosy oddane na jednego kandydata, ale też na drugiego. Nie ma znaczenia, że Mazowieckie dało więcej głosów na Dudę, bo jednocześnie dało dużo więcej na kontrkandydata (czyli zmniejszyli udział Dudy w ogólnej liczbie głosów), a województwa wschodnie nie.
Mazowieckie - ok. 1 785 000 głosów na Trzaskowskiego;
Podlaskie+Lubelskie+Podkarpackie łącznie niecałe 925 000 głosów na Trzaskowskiego, więc samo mazowieckie dało blisko 2x tyle co te trzy wspomniane województwa.
Ergo nie ma większego znaczenia, że większe województwo dało więcej głosów na urzędującego prezydenta, bo to dość naturalne, że nawet jeśli głosuje mniejszy procent, to liczbowo wyjdzie nadal wiele głosów, ale mazowieckie, wielkopolskie itd. wyraźnie zrównoważyły te głosy dużą liczbą głosów na Trzaskowskiego, a województwa wschodnie nie. Tak że wschód Polski w tym wyborze miał jednak duże znaczenie.



