"Chuligani zaatakowali siedzibę Stowarzyszenia Sympatyków KS Cracovia
Niecodzienny był to napad. Napastnicy nie wzięli drogiego sprzętu, zadowolili się dwoma koszulkami i flagą. W środę chuligani w barwach Wisły Kraków napadli na siedzibę Stowarzyszenia Sympatyków KS Cracovia.
Przed godz. 14 do budynku KS Cracovia w parku Jordana wpadła grupa zamaskowanych bandytów w wieku 16-18 lat (świadkowie nazwali ich "szczeniakami"). Twarze mieli zakryte szalikami w barwach Wisły. Chuligani nie zabrali odtwarzacza CD ani dekodera Canal+, telewizor tylko przewrócili. - Ale pozbawili nas bezcennych pamiątek! Przed 100-leciem zaczynaliśmy gromadzić tu wszystkie najcenniejsze trofea. Zniszczyli puchary lekkoatletów - ubolewała członkini stowarzyszenia.
Obecni na miejscu kibice byli zgodni: to nie był napad rabunkowy, bandyci chcieli zniszczyć i zbezcześcić barwy oraz pamiątki klubowe Cracovii. To właśnie dwie pasiaste koszulki oraz flaga o wymiarach metr na półtora padły łupem chuliganów. - Spalą ją na najbliższym meczu - kręcili głowami członkowie stowarzyszenia.
- Bandyci weszli cichutko jak myszki, a całe zdarzenie trwało 10, może 15 sekund. Siedzieliśmy przy zamkniętych drzwiach, gdy usłyszeliśmy huk. Byliśmy przekonani, że to właściciel znajdującej się w naszym budynku siłowni upuścił jakieś ciężary. Ale gdy odgłosy się powtórzyły, wybiegliśmy z pokoju - wspomina sekretarka Monika Nazim, która w czasie napadu była w budynku, ale w innym pomieszczeniu.
Później świadkowie zobaczyli tylko uciekających złodziei kotłujących się przy wyjściu. Straty wyceniono na 10 tys. zł. Rozbito gablotę, poprzewracano krzesła oraz stoły obłożone obrusami na odbywające się dzień wcześniej spotkanie opłatkowe. Na stoliku leżała przewrócona choinka.
- To prymitywne chamstwo i zdziczenie. A wszystko przed samymi świętami - piekli się prezes stowarzyszenia Józef Lassota. - Przecież to nie jest siedziba kiboli. My prowadzimy tu działalność na rzecz młodzieży i pomagamy lekkoatletom - nie mógł się nadziwić. Lassota już powziął dodatkowe środki bezpieczeństwa. Oprócz okratowanych okien i monitoringu w w budynku zostanie zainstalowany domofon. Oznacza to, że do nie wejdzie tu kto chce i kiedy chce. A tak było do tej pory. - Trudno robić z siedziby twierdzę, ale najwyraźniej bez ochroniarza już nic się nie da zrobić - mówi Lassota. "
Nowa metoda na zdobywanie pucharów przez dumnych Wiślaków .



