Moim zdaniem Szczerbakowa zasłużyła na złoto - jest od dawna lepsza od Trusowej jeśli chodzi o interpretację muzyki i realizację choreografii, zwłaszcza teraz, kiedy wyraźnie dojrzała w tym aspekcie. Do tego miała przewagę sześciu punktów z programu krótkiego, gdzie Trusowej nie wyszedł potrójny axel. Owszem, Trusowa miała w dowolnym więcej poczwórnych skoków, ale za te skoki płaci cenę w notach - jest tak skupiona na ich wykonywaniu, że nie jest w stanie dostatecznie skupić się na muzyce, w efekcie często miewa programy, gdzie w sumie muzyki za bardzo nie wykorzystuje. Inna sprawa, że rozumiem ją, bo miała prawo przypuszczać, że jeśli skoczy pięć poczwórnych skoków - co, o ile się orientuję, nie udało się dotychczas żadnej łyżwiarce - to w końcu zdobędzie złoto, a tutaj znowu ogląda plecy koleżanki. Dotychczas, mimo ogromnego potencjału, zawsze była druga albo trzecia - Szczerbakowa ma złoto olimpijskie, mistrzostwo świata i trzy tytuły mistrzyni Rosji, Kostorna mistrzostwo Europy i wygrany finał Grand Prix, Walijewa mistrzostwo Europy i mistrzostwo Rosji, z najlepszych łyżwiarek Tutberidze tylko Trusowa pozostaje nadal bez złota. Rozumiem, że 17-latka w tej sytuacji może w końcu nie wytrzymać i że ta porażka przy pięciu poczwórnych skokach to już było dla niej zbyt wiele, stąd wczorajsze sceny.
Od dawna mówiło się, że Tutberidze nie troszczy się o swoje zawodniczki i liczy się dla niej tylko parcie na wyniki. Sądziłem, że jest w tym trochę antyrosyjskiej przesady i zazdrości o wyniki jej podopiecznych, ale po jej wczorajszym zachowaniu (zamiast spróbować pocieszyć zapłakaną Walijewą zaczęła ją ochrzaniać i robić wymówki zaraz po jej zejściu z lodu) widać, że coś w tym jest. Nie zdziwię się, jeśli Walijewa (o ile jej nie zdyskwalifikują) przejdzie po sezonie do Pluszczenki.



