Rok 1995 ogladałem jeden z lepszych jak nie najlpeszy mecz Blancos przejechali wowczas Blaugrane 5:0!...Wtedy na ławce trenerskiej siedzial Holender Johan Cruyff, w Blaugranie oczywiscie...Bylem mlody jeszcze wtedy, i nie pamiętam zabardzo calego spotkanie, jedyne co mi utkwilo w pamięci najbardziej to el Indiano (Ivan Zamorano) strzelec Hat-tricka, liga Hiszpanska wtamtych czasach była dostepna dla kazdego, najczesciej były puszczane emcze Realu oraz Barcelony, kto posiadal satelite to oglądał, ja mialem to szczescie że moj dziadek przywiozl mi takie cacko z Dani. Czesto przychodzilem do ojca wieczorkiem gdy ten oglądał mecze. Zaczolem kibicować Realowi od tamtego meczu i jeszcze nigdy nei zwatpiłem w ten klub, choć były i sa cieżkie chwile toz tym klubem bede byłem i jestem an dobre i na zle, do konca swiata i o jeden dzien dłuzej.
Jeszcze szczegolna sympatia dazylem Rivaldo, za młodu bardzo lubiałem jego gre, zreszta kto by nielubiał ogladałem kiedys mecz Deportivo z Barca, co wyprawial Rivaldo to przegięcie pały szył niemilosiernie kopaczy Depor. Nie przeszkadzało mi to że był to wrogo nastawiony do Realu pilkarz...


