Jeszcze mnie nosi po wczorajszym meczu. Coś jest w słowach Neville'a, że ten klub aktualnie nawet nie jest "likeable". Można się licytować na określenia - kompromitacja, żenada, upokorzenie, gwałt ale nic nie odda tej beznadziei jaka emanowała wczoraj z tego drużynopodobnego tworu. Serio, czasem się zdarza, że mecz nie siądzie, rywalowi wszystko wychodzi albo po prostu trener przeciwnika idealnie rozpracował zespół. Tylko, że nic takiego tu nie miało miejsca - United grało na swoim poziomie z ostatnich kilku miesięcy, a Liverpool zagrał na swoim wysokim poziomie, na którym grali ostatnio z City, Benficą czy Watfordem. I żadna z tych drużyn nie wyglądała nawet przez moment gorzej od wczorajszego MU. Miałem wrażenie, że nawet piłkarze Liverpoolu byli w pewnym momencie zdziwieni z jak słabym rywalem grają. Długimi momentami, to wyglądało jak jakaś gierka treningowa graczy w czerwonych koszulkach. Szczerze, gdyby musieliby wygrać to 7 albo 8 do 0, to pewnie by się im udało. Na chłodno jednak przychodzi jeszcze kilka refleksji:
1) Rangnick.
Mimo nadziei i szczerych chęci, koleś jest kompletną pomyłką w roli szkoleniowca. Wydawało się, że po tym jak kończył Solskjaer gorzej być nie może, a tu się okazuje, że Niemiec zostawi po sobie spaloną ziemię. Parafrazując powiedzenie - "zastał United drewniane, zostawił spalone", bo nie dość, że na boisku nie poprawił nic, to jeszcze kompletnie rozwalił szatnię. Ci piłkarze nie wierzą w niego, w jego metody, nie wierzą też w siebie. Sezon jest przegrany już od jakiegoś czasu ale top4 poprzez nieudolność rywali ciągle jeszcze było osiągalne. Kiedy trener na 5 kolejek przed końcem sezonu gada, że od początku przybycia na OT widział, że kadra jest do wymiany, to jak on sobie wyobraża współpracę z tymi ludźmi? Nigdzie też nie widzę jakiejkolwiek samokrytyki z jego strony.
Koniec końców, to Niemiec wziął tę robotę, wiedział kogo będzie trenował i co jest do ugrania. Tuchel biorąc rozsypaną Chelsea po Lampardzie, nie płakał jak beznadziejną ma kadrę i jak mu źle, tylko podszlifował ten zespół, wdrożył swoje zasady i zaczęło to grać. W dotychczasowych działaniach szkoleniowych Rangnicka nie widać żadnej myśli taktycznej, żadnego pomysłu rozgrywania akcji, pressingu czy czegokolwiek co tam sobie po nim obiecywaliśmy. Miał być wizjoner, próba modyfikacji stylu gry, jest ciągłe męczenie buły tymi samymi nazwiskami, wpierdole od każdego kto się napatoczy oraz liczenie na hattrick Ronaldo. Na ten moment Niemiec nie zrobił nic żeby pozwolić mu samodzielnie popilnować worka ze śmieciami.
2) Piłkarze.
Tu ciężko cokolwiek wytłumaczyć. Można byłoby powiedzieć, że grają przeciwko trenerowi ale tak samo beznadziejnie wyglądali przecież i za Solskjaera, którego bronili do samego końca. Źle przygotowani do sezonu? Część zajechana fizycznie po Euro? Zepsuta od środka szatnia, która miała pełną swobodę za Ole? Ci ludzie liznęli trofeów, wielkiej piłki, zazdroszczą swoim kolegom, którzy podnoszą puchary i co roku biją się o LM. Nie wierzę, że nie mają żadnej ambicji i nie wkurwia ich jak Liverpool gra z nimi w dziadka albo Norwich ich dusi na OT i wsadza 2 gole. To jest po prostu niewytłumaczalne.
Ten sam Maguire, który jest teraz pośmiewiskiem całej ligi, rok temu był często wymieniany w "11" sezonu, był wyróżniającym się stoperem na EURO i odkąd trafił do MU, United miało defensywę na poziomie top3-5 w lidze. Podobna historia z Shawem, który był bestią w analogicznym okresie rok temu. W tym momencie ta defensywa wygląda jak z Benny Hilla, a Rangnick i tak tu nic nie zmienia. Katuje w kółko te same mordy, już nawet posadziłby tego Maguire'a na 3-4 mecze albo powiedziałby, że ma kontuzję żeby się odbudował i opinia publiczna trochę chłopu dała odetchnąć, to wrzuca go pod pociąg w każdym meczu. To samo Ole robił z De Geą jak ten nam przegrywał swego czasu mecz za meczem.
Ja nie mam pojęcia co tam się dzieje w środku ale to wygląda jakby każdy jeden piłkarz United chciał stamtąd spierdalać choćby jutro. 5 kolejek do końca, LM przegrana, puchary przegrane ale jest szansa sobie wyszarpać to top4, a Ci ludzie, ich mowa ciała i gesty, sugerują, że oni są już gdzieś bardzo daleko. Żaden z nich nie wygląda na gotowego zabijać się za ten klub, trenera i kibiców. Wręcz przeciwnie - sfrustrowani, zrezygnowani i zagubieni. Ile w tym ich winy, ile sztabu, ile trenera, pewnie nigdy się nie dowiemy.
3) Kadra.
Na szczęście zaraz znowu lato i znowu nowi my. Na papierze przed sezonem, to wyglądało naprawdę groźnie. Brakowało klasowego defensywnego pomocnika, co widzieli wszyscy ale tu nawet wsadzenie Kante z Makelele nic by nie dało. Ta drużyna znowu gnije od środka. Plotka głosi, że Ten Hag już usłyszał od Pogby, że ten odchodzi, połamał się na kilka tygodni i więcej już nie zagra w koszulce MU. Nic nie ujmując jego wielkim umiejętnościom, chyba czas już najwyższy, bo to trochę jak relacja żony z bijącym mężem. Może i kocha ale jednak ciągle leje. Podobnie ma się sprawa z Lingardem, Dalotem, Jonesem, Baillym i kilkoma innymi nazwiskami. Fajnie, była 1, 2, 3 szansa, kolejni trenerzy, pojedyńcze przebłyski ale z tego nic nie będzie.
Inna kwestia, jak United sobie sprowadza kolejnych rezydentów na OT. Ci ludzie kilka razy prosto kopną piłkę i albo się leczą, albo grzeją ławę, albo kaleczą na boisku. Piłkarze na OT nie rozwijają się - na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy w ostatnich latach trafili do United i faktycznie wskoczyli na wyższy level. Zwykle nawet idzie to w drugą stronę - taki AWB, VdB czy Sancho to ludzie, którzy wyglądali znacznie lepiej u swoich poprzednich pracodawców.
Nie mogę wyjść z podziwu dla takiego Kloppa, który błyskawicznie wyciąga maxa ze swoich ludzi, tak jak robił to w BVB. Niemiec wyciąga takiego Diaza, Jotę, Fabinho czy Konate, wstawia ich do swojego składu i Ci goście wyglądają jakby grali u niego od kilku lat. Momentalnie Ci piłkarze wskakują na wyższy level i sprawiają wrażenie jakby byli ze ścisłego piłkarskiego topu, a przecież nie zabijały się o nich PSG, Reale, City czy Chelsea jak trafiali na Anfield. Podobnie jak było z Mane i Salahem swego czasu. Klopp jest najdłużej pracującym menadżerem w PL, wygrał już tu wszystko, a jego zespół nadal wygląda świeżo, jest ciągle głodny i intensywnością jednego meczu w swoim wykonaniu obdarowałby United na pół sezonu.
4) Co dalej?
To co zawsze. Przebudowa - odcinek 3853. Przyjdą nowi ludzie, znowu pojawi się nadzieja, zdjęcia z uśmiechami z treningu, bojowe nastroje przed sezonem, a potem weryfikacja. Z jednej strony, mogę się zgodzić bodaj z piotrciesem, że taki sezon gdzie skupiamy się tylko na PL, mógłby tej drużynie dobrze zrobić (jak Chelsea Conte swego czasu), z drugiej miejsce tego zespołu jest w LM i nie ma co udawać, że jest inaczej.
Nowy trener, nowa wizja. Tym razem znowu coś innego. Może się odbije jak od ściany, może wreszcie tchnie w ten zespół trochę życia i wreszcie tu się coś zadzieje. Oczekiwań w sumie żadnych nie ma, bo gorzej chyba być nie może. Łudziłem się, że Rangnick nawet jak nic nie ugra, to nie mając nic do stracenia, zostawi po sobie jakiś stempel. Agresywnie grającą, odważną drużynę, pewnie z defektami ale jakimikolwiek perspektywami na przyszłość. Zamiast tego gość pieprzy jakieś farmazony jak ten pies z mema "I have no idea what I'm doing", a MU w kluczowej fazie sezonu wychodzi ultradefensywnie na Liverpool po jak najmniejszy wpierdol, dostaje szybkie 2 bramki, nie umie wyjść z własnego pola karnego i po 20 minutach marzy żeby mecz się już skończył.
Trochę nie rozumiem tego podejścia. Wyczuwam tu jakąś ironię ale za bardzo nie wiem z jakiego powodu. Na stanowisku trenera United musi dojść do zmiany. Nie ma tu jakiegoś wielkiego wyboru. Nie ma i nie było tematu Enrique. Wiadomo, że ma Hiszpanów, których by nie zostawił, bo przed nim MS zimą. Dogadywanie się z nim, to poświęcenie kolejnego sezonu, co w obecnych okolicznościach było nie do przyjęcia. Tak samo kwestia Pochettino, który w mediach urósł do gościa śliniącego się do pracy na OT, a który przecież jest trenerem PSG i nie jest powiedziane, że przestanie nim być w kolejnym sezonie. Jakoś nie widzę Argentyńczyka przygotowującego się do roboty w burdelu w United, będąc ciągle związanym w Paryżu i szejka, który mu przy tym przyklaskuje. Podobnie jak Ten Hag, żaden z wymienionych nie gwarantowałby skutecznej rewolucji i sukcesów. Wszyscy mają na swoim koncie trenerskie sukcesy i porażki. A zbyt wielu innych kandydatów na rynku nie widzę.
Nie ma tłumów elitarnych trenerów, z których można wybierać. Przez 9 lat byli tu już Moyes, Van Gaal, Mourinho, Solskjaer i Rangnick. Mimo ogromnych nakładów i cieplarnianych warunków, żaden nie sprawił, że ta drużyna wykształciła jakiś charakterystyczny styl gry, żaden nie odniósł akceptowalnych dla drużyny tego kalibru sukcesów ani nawet się do nich nie zbliżył (nie żartujmy, że LE czy FA Cup są tu wystarczające). W 2022 roku po wywaleniu ponad milarda na wagony najemników, MU jest dokładnie w tym samym punkcie, co rok po odejściu Fergusona i pożegnaniu Moyesa. Znowu przebudowa, znowu wymiana sztabu i kadry oraz nadzieja, że może tym razem się uda.



