gazeta.pl pisze:Kto będzie rywalem Wisły na stulecie klubu? FC Barcelona? A może Chelsea Londyn? W poniedziałek dyrektor sportowy Wisły Grzegorz Mielcarski wysłał zaproszenie do Barcelony. Wybiera się też do Londynu na spotkanie ze swym przyjacielem Jose Mourinho.
- Na miejscu prezesa Barcelony Joana Laporty po obejrzeniu oferty przystałbym na przyjazd do Krakowa - Mielcarski jest pełen podziwu dla profesjonalizmu i pomysłowości Hiszpana Manuela Borbolli, który opracował dla Wisły plan zaproszenia "Barcy" pod Wawel.
Borbolla (ma żonę Polkę, kibicuje Barcelonie, stara się o pracę w dziale marketingu Wisły) w 30-stronicowej ofercie zadbał o każdy szczegół. Podkreślił, jak wielkie znaczenie dla Polaków i Hiszpanów ma osoba Jana Pawła II. Na jednej ze stron zawarł olbrzymią fotografię z mszy, jaką Papież odprawił na stadionie Camp Nou. - Młody Hiszpan podkreślił nawet, że Jan Paweł II został członkiem barcelońskiego socios numer 100 008 - dodaje Mielcarski.
Borbolla przygotował precyzyjny plan ewentualnej wizyty Barcelony w Polsce: mecz towarzyski uświetniający obchody jubileuszu Wisły, ale też odwiedziny Wadowic oraz muzeum w Auschwitz. Hiszpan przedstawił prezydentowi Laporcie historię Wisły z uwzględnieniem spotkań obu klubów, zaprezentował fotografie Krakowa, a nawet orientacyjną prognozę pogody na sierpień, bo właśnie na ten miesiąc zaplanowano uroczyste spotkanie.
Główny organizator obchodów stulecia prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz chciał się spotkać z Laportą w listopadzie 2005 r., gdy ten miał wygłosić wykład w krakowskiej Akademii Ekonomicznej. Laporta w ostatniej chwili przyjazd do Polski odwołał, dlatego do akcji wkroczył Mielcarski, który wysłał prezesowi "Barcy" ofertę przygotowaną przez Hiszpana.
Co się stanie, jeśli Barcelona odmówi, bo piłkarze hiszpańscy będą zmęczeni po MŚ? Wisła ma wariant alternatywny. Mielcarski w najbliższym czasie wybiera się do Londynu na spotkanie z najlepszym trenerem świata Jose Mourinho. "My friend Greg" - tak w jednym z wywiadów o dyrektorze sportowym Wisły wyraził się słynny Mourinho.
Mielcarski nie lubi się chwalić znajomością z nim. Długo go trzeba nagabywać, by się dowiedzieć, że obaj panowie zaprzyjaźnili się, będąc w FC Porto (Mielcarski jako piłkarz, a Mourinho - asystent i tłumacz trenera Bobbiego Robsona). Kontakt nie zerwał się, gdy duet Robson - Mourinho odchodził do Barcelony, a zacieśnił się latem 2003 r. FC Porto pod wodzą Mourinho wkraczało na drogę po Puchar UEFA, a pierwszą przeszkodą była Polonia Warszawa. - Jose zadzwonił do mnie i poprosił o przygotowanie pobytu jego ekipy w Polsce, a także o pomoc w rozpracowaniu rywala. Mieliśmy kilka okazji do spotkania się przy tej okazji - dodaje Mielcarski.
Pan Grzegorz był też gościem FC Porto podczas uroczystego obiadu w Gelsenkirchen, gdy w maju 2004 roku ówczesny klub Mourinho walczył o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. - Pojechaliśmy tam wspólnie z Józkiem Młynarczykiem. Po obiedzie była okazja wypicia kawy i porozmawiania z Mourinho - opowiada. Odkąd Portugalczyk przejął Chelsea, obaj panowie mają kontakt wyłącznie telefoniczny, ale niebawem dyrektor sportowy Wisły odwiedzi swego przyjaciela, by zaprosić go wraz z zespołem na mecz towarzyski z okazji stulecia "Białej Gwiazdy". Mielcarski przyjaźni się też z trenerem bramkarzy Chelsea, Silvino, który był jego pierwszym nauczycielem portugalskiego w FC Porto.
- Mam nadzieję, że Chelsea zaakceptuje tę ofertę, bo sierpień to dobry okres na takie spotkanie, a i okazja, czyli nasz jubileusz, jest wspaniała - podkreśla dyrektor sportowy Wisły.


