Źle to wyglądało dla Realu w pierwszych minutach, bo grali jak równy z równym w pierwszych minutach, a przy ich dotychczasowych występach, nie wróżyło to dobrze. Na szczęście teraz już nie istnieją, Liverpool ich gniecie i pewnie zaraz coś strzeli.
Czyli jak do tej pory po staremu. Tradycyjnie czekamy na końcówkę i Rodrygo.



