No dobra, skoro jednak nie zamykamy, to takie luźne spostrzeżenie.
Częścią mitologii Cristiano stało się - i słusznie - to jak wydłużył sobie karierę maksymalnie dbając o siebie. Pierwsze lata po 30-ce zdobywał Euro i trzy LM z rzędu, potem dalej trzymał się w szerokim topie, naładował 100 bramek dla Juventusu do którego dołączył mając chyba 34 lata. We Włoszech to już oczywiście nie był prime Ronaldo, ale dalej skakał wyżej i biegał szybciej niż inni. Po przyjściu do United zjazd był wyraźny ale dalej potrafił coś postrzelać. Posypał się dopiero w wieku 37 lat jak odpuścił presezon i wreszcie go metryka dogoniła.
Tymczasem Messi już jakiś czas temu stracił przyspieszenie, jak jest z szybkością to ciężko powiedzieć bo dłuższych sprintów to on raczej nie praktykuje, na boisku przebiega mniej niż co bardziej żywiołowi trenerzy przy linii i... nic sobie z tego nie robi. Ronaldo trzymał się w czołówce dbając o swoje fizyczne atrybuty. Messi w wieku 35 lat nie ma już żadnych fizycznych argumentów i nie przeszkadza mu to dalej orać rywali, więc w sumie ciekawe jak długo Leo jeszcze pokopie.



