Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
HB
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 200
Rejestracja: 10 gru 2005, 21:33
Reputacja: 0

Post autor: HB » 09 lut 2006, 21:59

Smithu pisze:
HB pisze:ten najwiekszy ze wszystkich napastnikow ronaldo.
Zaprzeczysz? :> Jego wielkosc to juz przeszlosc
jaka przeszlosc? to terazniejszosc, jest wielki... cialem :rotfl2:
Smithu pisze:
HB pisze:ale watpie by z kazdym trenerem tylu fuksa przychodzilo.
Uwazasz ze styl gry ktory prezentujemy teraz jest na poziomie tego, co bylo widoczne na poczatku kadencji De Luxe
tak wlasnie mysle, i tak jest... otworz oczy.
Smithu pisze:(militio)ktory pokazal jak zlym czynem by pominiecie jego zakupu :/ Teraz trzeba albo wytresowac porzadnie Soldado i Cassano albo szukac kolejnego napastnika tego pokroju.
to chyba chorobliwe u kibicow realu. jak tylko ktos jest jakis lepszy, wybije sie w jakims meczu, to kupmy go, kupmy, albo szkoda, ze go nie kupilismy :rotfl2:
Smithu pisze:Ehh, najsmieszniejsze jest to ze Real byl caly czas w posiadaniu pilki, probowal tworzyc cos z czego bylby gol, a wszystko bramki padaly po kontrach i bledach obroncow. Wrocilo to co bylo za Luxemburgo w tym meczu.
najsmieszniejsze jest to, ze gra sie tak jak przeciwnik pozwala. jak zaragoza miala real na widelcu, to po miala atakowac, podczas gdy kontry odnosily swietny skutek?
Smithu pisze:Tylko takie male ale, nie gralismy skladem ktory wygral 8 spotkan z rzedu :/
nie przesadzaj, co to za klub, ktory nie ma zadnych zmiennikow? to oni chca, a sorki chciali, bo chyba juz nie chca, cos wygrac?

tlumaczenie kleski 6-1 bramkiem nawet 5 podstawowych graczy jest po prostu glupie. rozumiem jakby zaragoza nie miala 5 podst i grala z reale i by tak dostala, ale "wielki" real dostaje 6-1 od zaragozy, bo nie gral cicinio :rotfl4:

Wróć do „Hiszpania”