Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 02 sie 2023, 13:28

Bernabeu pisze:
01 sie 2023, 11:13
Jakby kibice United czy innego Milanu albo Liverpoolu mogli się postawić w takiej żenującej sytuacji, to bardzo chętnie by się w niej postawili, bo to jednak Kylian Mbappe, zwłaszcza patrząc jak na wyobraźnię niektórych działa Bellingham czy inny Domenico Berardi.
No właśnie nie, stąd chyba całe oburzenie. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora. Zachowując oczywiście proporcje, kibice Interu nie grzaliby się do transferu Lukaku za rok nawet jakby ten stuknął 40 bramek w PL w nadchodzących rozgrywkach. Marketingowo i sportowo Mekambe to oczywiście wyraźny upgrade, ale żenadometr wywaliło w kosmos. Jakby jutro szejku kupił United i okazało się, że Mbappe idzie do MU, to budziłoby to tylko moją niechęć i obrzydzenie. Można cytować. Jak Ronaldo wyrzygał się na United i narżnął we własne gniazdo, to na żadne pomniki już nie może tam liczyć i z pobytu na OT została mu tylko własna fanbaza (wielka swoją drogą). Forma sportowa i marketingowa to jednak nie wszystko.

Nie to żeby wierzyć w jakikolwiek romantyzm w piłce, ale są jakieś granice zeszmacenia. Jakkolwiek hasło, że żaden piłkarz nie jest większy niż klub, brzmi idealistycznie, tak sympatycy Realu wprowadzają jego zaprzeczenie na kolejny level, bo wygląda na to że nie ma takiej rzeczy, którą antypatyczny Kylianek mógłby zrobić aby fani Realu nie mieli kisielu w majtkach na myśl o jego przeprowadzce do Madrytu. Serio, patrząc na to z boku, wyobrażam sobie jak Mbappe po przedłużeniu umowy z PSG, wrzuca filmik, na którym podciera się papierem z herbem Realu, a rok później będzie tu i tak tic-tac z oczekiwaniem na wielkiego żółwia.

Fajny gracz ze sportowego punktu widzenia, ale też chyba nie tak wielki żeby się dla niego aż tak błaźnić. Niech już idzie do tego Madrytu, ale po tym żałosnym spektaklu, śmiesznie byłoby zobaczyć jak za jego kadencji Real nic wielkiego nie wygrywa.

Wróć do „Hiszpania”