Po całej nocy namysłu wycofuję się z tego stwierdzenia. Mecz życia to zagrał Andrzej Woźniak w Paryżu w meczu z Francją, a Canizares zagrał po prostu dobre spotkanie. No bo będąc szczerym to ile razy musiał Santi interweniować w tym meczu? Poza karnym tylko raz musiał się spocić, gdy po wrzutce Zidana głową z 7 metrów uderzał Baptista (rozegrał chyba mecz....sezonu!) . A tak to Real nie stworzył zbyt wielu okazji (tak samo Valencia) więc stwierdzenie, że Canizares rozegrał mecz życia po chwili namysłu wprawia mnie w śmiech....Sprawia wrażenie, że Santi musiał cały czas zwijać się jak w ukropie bo Real co rusz bombardował jego bramkę...Pisakk pisze:Nie pierwszy w tym sezonie...yazid^ pisze:A Canizares zagrał mecz życia(...)
Nie martw się Niggaz, ja też nad tym boleję...Niggaz pisze:W Hiszpanii istnieje rtylko Barcelona.


