Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23299
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6272
Kibicuję: 4rsenal

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: sickstick » 26 lut 2024, 12:15

Eyesmon pisze:
26 lut 2024, 9:36
Fajny artykuł dziś przeczytałem

https://natemat.pl/543266,dzisiejsze-ma ... -pokolenia

Co myślicie ? Ja się generalnie zgadzam
Zacznę od tego że artykuł nie jest podpisany, ale sądząc po stosowanym języku (np częstostliwości stosowania słowa "bombelek") wnioskuję że jest autorstwa tej same pani do której dwóch innych artykułów odsyła strona, zatytułowanych "Trzymam psa na smyczy, wy trzymajcie swoje bombelki." oraz "Matki kupują psa pod dziecko. Szkoda, że zapomniały, by wychować dziecko pod psa [FELIETON]" z których rodzi się obraz prawie 30-letniej niewyruchanej baby która zwyczajnie nienawidzi małych dzieci żywiąc zawiść wobec kobiet spełnionych i wylewa swoją frustrację uprawiając psudo dziennikarstwo - wypisz wymaluj typowa XXI-wieczna feministka. Ale ja nie o autorce, to tylko taka drobna dygresja.

Zupełnie nie zgadzam się z tezą że "Im bardziej wyedukowana matka, tym gorszy jest jej bombelek". Zacznijmy od tego że wychowanie dziecka to nie jest zadanie z matematyki, gdzie podstawisz dane do wzoru i wyjdzie ci poprawny wynik. Każde dziecko jest inne, ma inną psychikę, inne warunki, inną wrażliwość, inny organizm, inaczej reaguje na różne diety ect. Dlatego też rodzicielstwo jest trudne, bo to co sprawdza się u jednego dziecka, zupełnie nie sprawdzi się u drugiego i odwrotnie, bo bardzo często polega na szukani złotego środka na drodze do którego zalicza się cały szereg spektakularnych wpadek. Ponadto kwestia inteligencji/mądrości samych matek, 2 osoby po przeczytaniu tej samej porady mogą zrozumieć 2 zupełnie różne rzeczy. Kolejna kwestia to inne czasy, inna widza o psychologii - wierz mi @Eyesmon że twoi rodzicie też nie wychowywali cię w taki sam sposób, w jaki ich wychowali twoi dziackowie ect. Podejście "Wychowano mnie tak jak wychowano i wyrosłem na zajebistego gościa, a to oznacza że sposób w jaki mnie wychowano jest jedynym słusznym sposobem" może się okazać krzywdzące dla twojego dziecka, bo wychowuje się ono w innych czasach, dostało nieco inny materiał genetyczny, innymi słowy nie jest tobą.

Przykładowo - mój chrześniak miał okres kiedy rozbił istny rozpierdol w przedszkolu, bił kolegów, "rzucał krzesłami", często dostawał ataków szału których nie dało się opanować. Oczywiście można go było potraktować starymi metodami, czyli sprać pasem na kwaśne jabłko, nakrzyczeć "jeszcze raz gówniarzu to pożałujesz", odciąć od zabawek itd. Moja siostra postawiła jednak na edukację, spokoje podejście i po kilku próbach i błędach okazało się że chłopak reaguje w taki sposób na... cukier. Wystarczyło odstawić z jego diety cukier i nagle chłopak jest aniołkiem, mokrym snem każdej babci. I teraz odpowiedz sobie po pierwsze - jak wielką krzywdę wyrządzono by temu dziecku wspominanym powyżej "stary podejściem", oraz po drugie - czy udałoby się w ogóle ten problem rozwiązać bez współczesnej edukacji? Prawdopodobnie nie, chłopak wychowywały się z łatką psychopatycznego łobuza, a jego więź z rodzicami regularnie by się osłabiała przez stare "sprawdzone" metody.

A że jest wiele matek które przeczytały dużo książek i teraz wychowują swoje dzieci na oszkliwe narcyzy - jasne że tak! Niestety, co często Ci piszę w różnych tematach - nie każdy narodowiec wyznaje Hitlera, nie każdy człowiek opowiadający się za tolerancją lubi w dupę, a nie każdy rudy pochodzi z Irlandii. Tak samo nie każda matka po przeczytaniu 10 książek o edukacji, będzie w stanie właściwie wychować swoje dziecko.

Wróć do „Hyde Park”