Oprocz tych sytuacji, które wymieniłeś to Jones mógł wylecieć za atak wyprostowana noga kilka minut po wejściu na boisko i raczej VAR by tego nie cofnął.
Sędziowanie było słabe w obie strony pech Liverpoolu polegał na tym, że z tych większych i mniejszych błędów arbitra padły dwie bramki dla Evertonu, a bezpośrednich konsekwencji błędów na niekorzyść the Toffees większych nie było. No ale to już, jakby to napisać, nie jest wina Olivera, że Everton skorzystał z jakichś mikro błędów. Bo umówmy się akurat ten faul widmo w środku pola który skończył się golem, to właśnie mikro błąd. Taka sytuacja, jaka w każdym meczu jest kilka i 99 na 100 przechodzi bez echa, rzut wolny z tego miejsca to mocno średnie zagrożenie bramki. Liverpool dał się tu złapać na sprytnie rozegrany wolny i gdyby nie to, to pewnie w ogóle byś tej sytuacji nie podniósł do jakiegoś wielkiego skandalu. Życie.
Jeśli już chcemy szukać skandalu to jest nim raczej gol wyrównujący, bo raz że jak się okazuje był tam spalony (lmao), dwa że w innym meczu ten sam sędzia odgwizdał by faul na Konate i byłaby to mega poprawna decyzja.
On tam zastosował przywilej korzyści i po prostu do tego nie wrócił, co jest standardem w tej lidze przy faulach taktycznych. Zresztą myślę, że właśnie to mogło zaważyć, na braku drugiej żółtej kartki po faulu taktycznym Bradleya w drugiej połowie. Ale to tylko moje domysły.



