Intencje Rossella są oczywiste. Klub musiał wybrać między Laportą a Rossellem. Sandro musiał spakować manatki mimo, że drużyna bardzo wiele mu zawdzięcza. To samo tyczy się Laporty a więc wybór nie był prosty. Nie mniej jednak Rossell mógł to przyjąć z godnością (przynajmniej w miarę bo rozumiem, że mógł się poczuć źle potraktowany) i darować sobie takie akcje jakie teraz urządza. Celem jest tylko i wyłącznie osłabienie pozycji poszczególnych osób w klubie z Laportą i Rijkaardem na czele. Zresztą to daje nam dość jasny obraz tego jakim Barcelonistą jest Sandro. Takim, który przede wszystkim myśli o sobie a nie o klubie. Tyle. Pokazuje także, że jest bardzo fałyszywy człowiekiem twierdząc, że Laporta chciał zdymisjonować Rijkaarda. Nie od dziś wiadomo, że to Rossell był zwolennikiem Scolariego a nie Holendra. Szkoda, że tak się kompromituje ten człowiek.
Książka będzie ciekawa o ile nastawimy się z góry, że przesycona jest zawiścią i fałszem.


