Kwestie mieszkaniowe są oczywiście tylko jednym z powodów (wymówek), ale jak je wszystkie zsumujemy, to po prostu chęć posiadania dziecka zamienia się w strach.
Analogia piłkarska. Jak masz w drużynie jednego kiepskiego zawodnika, ale 10 kozaków, to masz duże szanse wygrać mecz, ale z wymianą każdego kozaka na słabszego, szansę się zmniejszają. Strach przed porażką towarzyszy większości z nas, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie.
Takie po prostu trendy. Jeżeli ułatwiono by posiadanie dzieci wszystkim tym, którzy chcą je mieć, ale się boją, to trend mógłby się nieco odwrócić. Nie całkowicie, ale część widzących największą przyjemność w podróżach mogłoby zobaczyć większą przyjemność w posiadaniu dzieci. Zwłaszcza, gdyby mieli do tego lepsze warunki.
Wielki wpływ mają tu social media. Influencerzy przede wszystkim dają relację i wyrażają emocje w związku z rzeczami niecodziennymi, ekstremalnymi, czy odległymi. Nie pokazują jak wielką emocją może być dziecko zdobywające nagrodę w turnieju albo pierwsza udana jazda na rowerze. To przekłada się na społeczeństwo.
Był taki moment, że pozwoliła Senyszyn przedłużyć wypowiedź o kilkanaście(!) sekund po czym uciszyła bodajże Wocha na sekundę czy dwie po dzwonku. Później Jakubiakowi włączyła zegar jak już był po kilku zdaniach. Może nie stronniczość, ale na pewno popełniała błędy i śmiem twierdzić, że nic by nie powiedział, gdyby się co chwila nie wpierdalała między wódkę i zakąskę tylko siedziała cicho jak pozostali prowadzący.



