To zawsze tak jest, że jak trener ustawi ofensywnie drużynę, a zwłaszcza o takich możliwościach w ataku, to zbiera pochwały za zbudowanie czego świetnego, bo ludzie zawsze pozytywnie odbierają ofensywne drużyny. Ale jak w kluczowym momencie trzeba było ustawić to inaczej pod Inter, to się okazało, że dupa z tego.
Rywalizacja z Realem była do przewidzenia, oni sami się trochę wywrócili.
Flickowi oczywiście niczego nie odbieram, mistrzostwo jest sukcesem, ale ma przed sobą jeszcze sporo roboty. To tak z mojej obserwacji.



